Ludzie … jest upał

Gdy wczoraj popołudniu przeczytałem na jednym z portali informacyjnych oznaczoną jako pilną wiadomość o śmierci dziecka w rozgrzanym samochodzie zamurowało mnie. Od lat w okresie letnim na wielu kanałach telewizyjnych są poruszane tematy o pozostawionych zwierzętach, na każdym kroku jesteśmy uczulani aby sprawdzać czy jakaś żywa istota nie została w samochodzie. Naszej rodziny ten problem nie dotyczy osobiście – owszem Julka domaga się kupna samochodu, ba nawet wszystkim o tym opowiada ale póki co korzystamy z głównie z komunikacji publicznej.

Owszem zdarza mi się nie zostawić w przedszkolnej szatni „blachy” czyli Julki legitymacji do przejazdów bezpłatnych ale zazwyczaj już przy furtce przypominam sobie , że czegoś zapomniałem.
Trudno wyobrazić mi sobie jak można nie zauważyć obecności dziecka w aucie. Trzylatki nie siedzą spokojnie w foteliku, wydają dźwięki.
Był czas, że robiłem sobie żarty z Julki i udawałem, że nie wiem gdzie jest przedszkole. Nasz Tisio głośno reagował na nie zatrzymanie się obok „ich” furtki przed przedszkolem i podążanie w stronę przedszkola publicznego zlokalizowanego po sąsiedzku. Zapewne już nigdy nie dowiemy się, czy dziecko jakoś sygnalizowało rodzicowi , że jadą inną trasą, że jest w samochodzie.
Pomimo, że film z kampanii informacyjnej mającej na celu zapobieganie „ugotowania” dziecka w samochodzie zapewne już widzieliście, umieszczam i ja. Ku przestrodze.

YouTube Preview Image
Podziel się