Kreatorka mody

Domowe kobiety orzekły po głębokim namyśle – Julkotata musi iść na ubraniowe zakupy. Przyniosły nawet kupon rabatowy – jak wybiorę sobie ubrania za minimum 150 złotych w kasie odliczą 40.
Wczoraj od rana padało, ale po zajęciach (opóźnionych z powodu wypadku komunikacyjnego) nic już z góry nie padało – więc nie było jakiejkolwiek wymówki i trzeba było iść.
Wybór padł na spodnie, chwilkę się pokręciliśmy, są fajne rozmiar na metce też odpowiada temu co kupuje zazwyczaj. Całą rodziną idziemy do przymierzalni, Julka włazi ze mną i nieproszona siada na ławeczko-półce. Kurde ubieram a tam taki luz, że jeszcze Julka by się wcisnęła ;)

Trzeba iść szukać rozmiaru mniejszego – kobiety poszły na łowy. Julkomamy jak nie ma tak nie ma, ale biegnie radośnie jakaś mała dziewczynka – to Julka;) Tatusiu zobacz jakie ładne spodnie znalazłam dla Ciebie. Stojąca przed sąsiednim boxem ,o mało nie padła ze śmiechu. Skoro dziecko tak się postarało to trzeba przymierzyć – kolor odpowiedni dla gajowego, no ewentualnie leśniczego bądź myśliwego. Wciągam na tyłek – rozmiar dobry ;) Ma dziecko to oko. Dopiero po chwili przyszła załamała Julkomama – nic nie znalazła. Zaczęliśmy wspólne poszukiwania spodni – Julka biegała po całym sklepie. Na chwile nawet znikała nam z zasięgu wzroku. Wypatrzyliśmy w końcu spodnie, cóż ryzykujemy – mierzę swój „stały” rozmiar. Ludzie co jest ledwo się w nie wcisnąłem. Ufff, na półce są rozmiary większe. Finał był taki – rozmiar 33 jest dobry, a rozmiar 30 był za duży;) No ale jedna para spodni to za mało, może szukamy drugiej. Julka była przeszczęśliwa – biegała jak szalona. Przez kolejne minuty nic nie znaleźliśmy. Ponieważ „brakowało” nam jeszcze trochę kasy – Julka była skłonna poświęcić się i coś sobie kupić. Była niepocieszona – znaleźliśmy na męskich stoiskach kilka rzeczy i poszliśmy do kasy. Pocieszam, się  że pewna sympatyczna kobieta która „podrywała” naszego Tisia, po dostarczeniu kilkunastu par spodni do przebieralni swojemu facetowi poddała się i wspólnie wyszli z pustymi rękoma. Tylko żal mi Tisia – znalazła sobie taką fajną sukienkę, a wredna Julkomama powiedziała stanowcze Nie.

Jak już się jest w przebieralni i są tabele rozmiarowe nasza swawolna córeczka postanowiła sobie zmierzyć pewną część kobiecego ciała. Stanęła bokiem przy podziałce ze wzrostem – popatrzyła tu i ówdzie. Błysk w Jej oku mówił wszystko, ale i tak wszem i wobec głośno oznajmiła: – popatrzcie, moje cycorki mają 82 cm, czy to jest już dużo?

Wspomniana wcześniej kobieta, popatrzyła tylko tak nieśmiało na swoją odstającą część ciała.

Cieszę się nie z „udanych ” swoich zakupów, ale z zachowania Julki. Jeszcze rok temu, gdy my rodzice chcieliśmy coś dla siebie kupić nasz Tisio po dwóch minutach obecności w sklepie „dla dorosłych” był wściekły. A wczoraj, nie tylko była grzeczna, wręcz była pomocna. Przebierała w stosach ubrań jak rasowa szafiarka. Ale to jeszcze nic – wyszła z suchymi oczętami widząc swojego tatusia ze swoimi zakupami, sama nic swojego, nowego nie niosąc (domowej parasolki nie liczę).

Podziel się