Koniec roku – może i nie?

Od kilku dni znajomi z „branży” chwalą się sukcesami swoich pociech, ich świadectwami, dyplomami na koniec roku. W naszym przypadku to nie takie proste, nie dlatego że Julka przez rok siedziała w domu. Nic z tych rzeczy. Była sumiennym przedszkolakiem. Julki przedszkole pracuje cały rok. W piątek maluchy zabrały do domu wypełnione do ostatniej strony podręczniki, teczkę z pracami plastycznymi a jutro widzą się w przedszkolu. Przez dwa miesiące będzie luz i zabawa ;)

Minione dziesięć miesięcy było dla Julki przełomowe. Po pierwsze musiała pożegnać się ze swoją pierwszą przedszkolną koleżanką. Znacząco zmienił się skład ciała pedagogicznego. Z jednej strony było to dla nas dobre – dwie nowe panie miały”czysty” umysł z drugiej strony musiały na szybko poznawać instrukcję obsługi naszego Tisia.

Gdy w ocenie niektórych Julki przedszkolanki były zbyt dla naszego dziecka surowe – stawaliśmy po stronie jedynej i słusznej czyli przedszkolanek.
Niestety nasz Tisio jest tak skonstruowany, że niekiedy nie tłumaczenie co i jak ale doświadczanie na własnej skórze, konsekwencji swoich decyzji jest najlepszą metodą nauki. Tak było gdy Julka oparła się iść w piankowych klapkach krokodylach i w konsekwencji zamiast ćwiczyć na gimnastyczce na podwórku siedziała smutna w ciufci. Jaki był finał – wróciła do domu i wrzuciła swoje „ukochane” obuwie na sam spód szafy. Przedszkolanki tłumaczyły się dlaczego postąpiły tak a nie inaczej, oczywiście pełne poczucia winy.
Jeśli narozrabia to ma ponieść karę, nie ma żadnej taryfy ulgowej.
Julka często opowiada mam o tym co dzieje się przedszkolu. Jednego jesteśmy wręcz pewni – przedszkolanki to „święte” kobiety ;)

Pani Aniu, Karolino i Ewo … dziękujemy.
przedszkolanki

Żeby nie było, że dziękujemy tylko tym trzem sympatycznym paniom widocznym na zdjęciu powyżej – dziękujemy również paniom prowadzącym zajęcia dodatkowe, innym przedszkolankom jednym słowem całej misiowej załodze ;)

Podziel się