Wracamy do szpitala

Niestety wczorajszy poranek rozpoczął się od wymiotów naszego Tisia. Zapewne wiecie, że jest to jeden z objawów wstrząśnienia mózgu. Konieczny był więc ponowny wyjazd do szpitala. Zrobiliśmy więc to co mówili poprzedniego dnia lekarze. Julka jest przeziębiona, boli ją gardło, ma katar. Pediatra na izbie przyjęć … stwierdził, że te wymioty są raczej nie od urazu głowy, ale ostateczną decyzję miał podjąć chirurg… A on orzekł- Julka idzie na odział.

Po kroplówkach odzyskiwała nie co wigoru ale leżała niemal cały dzień. Była przytłoczona całą tą sytuacją.
Niestety rano po spożyciu pierwszego w życiu szpitalnego posiłku ponownie wymiotowała. Ale kilka godzin później piła wodę, „nielegalnie” jadła biszkopty a nawet skonsumowała całą bułkę.
W ciągu dnia „bawiła” się z kolegą z sąsiedniego łóżka. Kryzys nastąpił później, nasz Tisio stał się melancholijny. To chciała spacerować na rękach Julkotaty, to chciała grać na tablecie, to znów układać puzzle. Co kilka chwil pojawiały się krople łez na Jej ślicznej buźce…
W czasie przekazywania sobie obowiązków przez pielęgniarki poprosiła o zamknięcie drzwi aby nie słyszeć o czym rozmawiają na korytarzu.
Zdjęcie z wczoraj możecie zobaczyć na fanpaeg’u, a to dzisiejszy Tisio:
julka _czyta Szersza relacja z pobytu w szpitalu po powrocie Julkomamy do domu.

Podziel się
  • MamaBarvia

    Biedna Julcia się namęczy. Byleby to nie było nic poważnego. Całuski