Inwalida

Ponownie zrobiłem „awanturę” w autobusie komunikacji miejskiej ;)
Ale po kolei.
Dzisiaj wypadła moja kolej na zaprowadzanie Tisia do przedszkola. Spokojnie, doszliśmy do przystanku, po kilku minutach podjechały dwa autobusy. Ja z Julką wsiadłem do popularnego koła (czyli linii 0). Autobus był niemal pusty. To co najciekawsze zaczęło się na kolejnym przystanku – obok galerii Graffica. Pierwsze wsiadły dwie panie w wieku około 60-ciu lat i usiadły na miejscach obok środkowych drzwi. Ale za nimi wsiadał mężczyzna, nie wiele starszy od owych pań. Pierwsze co zrobił to zaczął wyrzucać siedzące już niewiasty z siedzenia. Stanowczo twierdził, że jest inwalidą i One to powinny już wiedzieć. Pokreślił ze jest on nich młodszy od o pięć lat a skoro na szybie obok tych miejsc naklejono charakterystyczny znaczek musi zatem siedzieć na tym miejscu. Panie spokojnie przeszły w inną część autobusu, no ale to nie uspokoiło sytuacji. „Inwalida” głośno komentował brak kultury społeczeństwa. Gdy awanturnikowi zwrócono uwagę, że nie posiada plakietki osoby niepełnosprawnej, nie widać również oznak niepełnosprawności. Wbrew pozorom nie zakończyło to sporu. Ktoś rzucił hasłem, że może powinien przeprosić kobiety. Mężczyzna nie czekał dłużej, znieważony zdjął marynarkę i zaczął pokazywać jak to boli go ramię, palców też nie może szybko zginać. Zatem to jemu należą się przeprosiny.
Jeszcze chwila i przy pomocy pieści zaczął by się udowadnianie racji.

W końcu nie wytrzymałem, wyciągnąłem Julki legitymację uprawniającą do darmowych przejazdów (wydaną przez ZTM), wstałem, podszedłem do „inwalidy” i grzecznie mówię:
Niech Pan popatrzy do tyłu, tam siedzi inwalida. Ta uśmiechnięta dziewczynka jest niepełnosprawna, to jej odpowiednia legitymacja. Więc póki co, to Ona ma prawo siedzieć na tym miejscu. Ale grzecznie siedzi sobie na innym miejscu.
Krewkiego dziadka zamurowało, próbował jeszcze wmówić mi że jestem nie wychowany skoro nie znam się na oznaczeniach miejsc w autobusie. Ale widząc spojrzenia wszystkich pasażerów, momentalnie zamilkł.
Jeszcze tylko jakaś pani powiedziała, że ten pan często robi takie awantury. I nastała błoga cisza, no prawie cisza, gdyż jadące wspólnie znające się osoby coś szeptem do siebie mówiły.
Nie wykorzystujemy Julki „przywileju” w autobusie, co więcej często ustępujemy miejsca osobie starszej lub takim które potrzebują miejsca siedzącego.
W autobusach Jelcz, a takim dzisiaj jechaliśmy Julka lubi siedzieć na siedzeniu znajdującym się nad tylnymi kołami, jest umieszczone wysoko i wszystko ładnie z niego widać.

Podziel się
  • http://www.goldraspberry.blogspot.com/ Wiktoria

    Julka to świetna dziewczynka, przy najbliższej okazji postaram się porozmawiać z rodzicami o przekazaniu 1 % podatku dla niej