A jednak ….

Pamiętacie zapewne mój niedzielny wpis o zmaganiach z komunikacją miejską. Julka do tej pory wszystkim dumnie opowiada jak to tata dzwonił do kompozytora bo kierowca nie chciał otworzyć drzwi ;)
Okazuje się że miałem rację, W instytucjach odpowiadających za rzeszowski ,autobusowy transport miejski panuje totalny burdel. No ale czego wymagać jeśli tym wszystkim zarządza nauczycielka, absolwentka filologii rosyjskiej Studium Nauczycielskiego.

Ale do rzeczy… chciałem sobie sprawdzić rozkład jazdy autobusów, gdyż z Julką  wybieram się na Noc Muzeów, wchodzę więc na odpowiednią stronę internetową i czytam:
Zarząd Transportu Miejskiego w Rzeszowie informuje, że z dniem 26 maja br. w związku z wnioskami Pasażerów oraz potrzebą ujednolicenia miejsca odprawy podróżnych kierują…cych się ze Śšwilczy (pętla) w stronę Rzeszowa zmianie ulega rozkł‚ad jazdy linii nr 22. W związku z powyższym, przystankiem począ…tkowym dla wszystkich kursów rozpoczynają…cych się w Śšwilczy (pętla) będzie przystanek zlokalizowany przy szkole, naprzeciw dotychczasowego przystanku początkowego dla tych kursów.
Co za geniusze, myśleli nad tym niemal tydzień (opublikowano to w piątek). No ale nich im będzie.
Ale o jakich mieszkańcach mówią? Kilkadziesiąt lat było tak jak do tej pory i wszyscy byli zadowoleni,wcześniej nie słyszałem aby ktoś domagał się takiej zmiany a zmian rozkładu jazdy przez ten okres było całkiem dużo. No chyba że jako Pasażerów należy traktować kierowcę do zachowania którego miałem tyle zastrzeżeń.
Biedaki zapomniały dodać że również zmieniają się się godziny odjazdów. Co więcej tak zmieniono rozkład, że z jednego z przystanków przesiadkowych zdążą odjechać wszystkie autobusy zmierzające w bardziej odległe rejony Rzeszowa. A może zmiana godzin kursowania autobusów jest związania z kaprysem żony gminnego pracownika, która bezgranicznie wierzy w „wielkość” naszego dotychczasowego wójta?
Tak czy inaczej po konieczności zatrzymywania się na każdym (nawet pustym przystanku) powstała kolejna innowacja.
Czy to rozwiązanie ekonomiczne? Raczej nie, dodatkowo autobus miejski będzie niepotrzebnie blokował miejsce w zatoczce autobusowej, z której korzysta wielu przewoźników.
Zatem proszę nie mieszać zarówno mnie jak i Julki w wymuszenie tej idiotycznej zmiany przystanków. Dla nas idealnym rozwiązaniem było tak jak jest dotychczas. Teraz będziemy musieli pokonać o kilkaset metrów dłuższą drogę, pokonując kilkadziesiąt schodków (oczywiście w zimie nieodśnieżanych i śliskich) w przejściu podziemnym wypełnionym oparami uryny i innych przyjemnych zapachów. A że ktoś idzie po najniższej linii oporu, to już nie
.

Podziel się