I prawie po

Świąteczny czas to dla Julki trudny okres. Już kilkanaście dni przed jakimikolwiek świętami tłumaczymy naszemu Tisiowi dokładnie co i jak. Ale mimo upływu lat, faktu że Julka coraz więcej rozumie to i tak odnoszę wrażenie że jest to zaburzenie tygodniowego rytmu. Nie wiem może się mylę ale wydaje mi się, że najgorszą rzeczą w czasie świąt jest dla Julki konieczność spędzenia kilku chwil w gronie rodzinnym. Julka doskonale zna rodzinę, nie boi się ludzi, ale to jednak nie to co „impreza” na własnym terenie czy też nieoficjalne spotkanie rodzinne w plenerze. Powaga świątecznej atmosfery nie wpływa kojąco na Julkę. Julka Kontynuuj czytanie →

Podziel się

Co za pogoda

Wielkanocna pogoda jest nieobliczalna. Wystarczy wspomnieć ubiegły rok i … śnieżne zaspy Wczoraj w Rzeszowie było wyjątkowo ciepło, Julkomama zastanawiała się czy nasz Tisio nie zaprezentuje swoim babciom nowych sandałków. Dzisiaj rano patrzymy przez okno i co?  Kałuże. Tak więc tegorocznym problemem okazało się w czym Julka pójdzie ze święconką do pobliskiego kościoła na Jałołowego (jak to Julka określa) ale jak to zrobić aby nie wyglądać jak przemoczony kurczak.