I prawie po

Świąteczny czas to dla Julki trudny okres. Już kilkanaście dni przed jakimikolwiek świętami tłumaczymy naszemu Tisiowi dokładnie co i jak. Ale mimo upływu lat, faktu że Julka coraz więcej rozumie to i tak odnoszę wrażenie że jest to zaburzenie tygodniowego rytmu. Nie wiem może się mylę ale wydaje mi się, że najgorszą rzeczą w czasie świąt jest dla Julki konieczność spędzenia kilku chwil w gronie rodzinnym. Julka doskonale zna rodzinę, nie boi się ludzi, ale to jednak nie to co „impreza” na własnym terenie czy też nieoficjalne spotkanie rodzinne w plenerze. Powaga świątecznej atmosfery nie wpływa kojąco na Julkę. Julka jest w otyle dobrej sytuacji, że rodzina rozumie Julki „problemy” i nigdy nikt nie powiedział „złego” słowa gdy Julka w bardziej lub mniej subtelny sposób zasygnalizowała, że chce „odpocząć” od zaistniałej sytuacji.

smutna
W tym roku na te wszystkie autystyczne problemy dodatkowo nałożyło się zachwianie zegara biologicznego. Zmęczenie, spotęgowanie sobotnimi wrażeniami dało o sobie znać i Julka poszła wczoraj spać wczesnym popołudniem, wstała gdy jeszcze leciały bajki na Jej ulubionym kanale Mini Mini i za nic w świecie nie chciała położyć się ponownie w swoim łóżeczku. Nie pomagały nawet bajki o strażaku Samie. W czasie wędrówek po mieszkaniu zauważyła że oglądamy program na kanale popularnonaukowym i się „napaliła” na wspólne oglądanie. Tematyka nie była odpowiednia dla naszego Tisia, więc finał był jeden – dość długo leżała u siebie w łóżku z mokrymi oczami. A rano trzeba było wstać aby dojechać na świąteczne śniadanie w gronie rodzinnym.
Pomimo porannego zimna, w południe zrobiło się na tyle ciepło, że można było się udać na pierwszy tegoroczny prawdziwy spacer aby Julka mogła zobaczyć swoje włości ;) A na naszej działce zamieszkał „nieproszony gość – jaszczurka zwinka, o mniej więcej taka:
jaszczurka zwinka    fot. wikipedia
Julka nawet miała możliwość pogłaskania swojego gościa ;)
I wiecie co? Nasz Tisio mniej bał się tego zielonego gada, niż niejednego małego futrzastego domowego. zwierzaka
Jednak dobrze, jest mieć swój kawałek ziemi z odrobiną natury. Nie na wszystkich posesjach nowobogackich występują takie „fajne” atrakcje jak u Julki ;)

Podziel się