Ale dała czadu

Julka od jakiegoś czasu na zajęciach w ramach wczesnego wspomagania „pracuje” z wykorzystaniem tabletu. Po burzliwej naradzie Julkorodziców, po konsultacjach z terapeutami podjęliśmy brzemienną w skutkach decyzję – kupujemy taki cud techniki.
Wybór padł na ośmio-calowy tablet z systemem Android. A dlaczego taki? Julkomama uparcie twierdzi, że taką wielkość miały te „szkolne” tablety.

Julkotata wziął się ostro za czytanie forów, portali o tych urządzeniach, wszelakich testów dostępnych w sieci. Od razu odpadły produkty „brandowane” a więc takie które są hurtowo zamawiane w u azjatyckiego producenta a całą polska myśl techniczna ogranicza się do wymyślenia nazwy. przynajmniej tak mi się ów proceder kojarzy. Z drugiej strony ograniczają nas koszty. W końcu został dokonany ostateczny wybór. Może to co wybrałem nie jest jakieś full wypas ale na potrzeby naszego Tisia powinno wystarczyć.
Piękniejsza część rodziny też zadowolona, gdyż kolor urządzenia może być „kobiecy” ;)
Zupełnie przypadkiem wszedłem na porównywarkę cenową, wszędzie ceny jednakowe ale nagle patrzę – w jednej z sieci promocja – nasz kolorek o dwie stówy taniej. Marka sklepu popularna, więc może by to kupić? Może jeszcze przez jakiś czas ta sieć będzie „wypłacalna”. Jedno bankructwo już mamy za sobą (a sporo tam tego kupiliśmy – dobrze, że nic się nie psuje). Szukam więc co piszą na forach -a tam tylko: nie gadać tylko kupować.
Tak więc wczoraj sprzęt został zamówiony, odbiór w poniedziałek. No ale sam tablet to nie wszystko. Potrzebne jest futro. Oczywiście kobiece ;) Ponieważ potrzebujemy uzupełnić Julki szafę z pomocami do terapii, w sobotnie popołudnie wybraliśmy się na zwiedzanie sklepów. Nie mieliśmy zamiaru nic kupować, zawsze staramy się oglądać towar na żywo a dopiero później szukamy w myśl zasady gdzie taniej.
Tak sobie łazimy po galerii od sklepu do sklepu gdy patrzę z góry na plac eventowy a tam się coś dzieje. Mieliśmy w planie ominięcie tego „przybytku” gdy patrze i widzę koleżankę z dzieckiem. Jest tam jakieś malowanie twarzy, są jakieś zawody. Julkomama postanowiła trochę pogadać i temu i owemu obrobić … (sami wiecie co). Julce po pomalowaniu twarzy spodobało się chodzenie na „szczudłach”. Rzecz jasna szczudłach dla dzieci zrobionych z kawała sznurka i plastikowych pojemników. Julka nie ćwiczyła wcześniej i prosto z kolejki załapała się na wyścig na czas. Dzieci które wcześniej trochę tam poćwiczyły kończyły gdy animatorka nieznacznie przekraczała dziesiątkę podczas liczenia. Nasz dzielny Tisio osiągnął rewelacyjny wynik – pani doliczyła do dwudziestu dziewięciu, zanim nasza córeczka minęła linie mety. Szans na wygraną nie miała więc żadnych. Jednak Julka z motylkiem na twarzy poczuła jednak wenę artystyczną. Zauważyła w sklepie ze sprzętem RTV przy wejściu jest kamera a na monitorze widać wszystko to co się wokół niej dzieje. Nieee Tisiowi , nie trzeba wiele mówić;) Zaczęła robić swoje „balety” – wszak jest w telewizji. Hostessa stojąca obok i prezentująca jakieś super ekstra kawy omal nie padła ze śmiechu widząc takiego cudaka.
motyl

Podziel się
  • http://www.dromnibus.com DrOmnibus

    Gratulujemy wspaniałego bloga i jesteśmy pewni, że decyzji kupna tabletu dla córki Państwo nie pożałują! :) Na system Android stworzyliśmy specjalne narzędzie terapeutyczne dla dzieci z trudnościami (w tym z autyzmem) – gorąco zachęcamy do wypróbowania DrOmnibusa i zapraszamy na naszą stronę internetową …. :)