Wiosenne przesilenie

No w końcu Julka zobaczyła wiosenne słoneczko. Dzisiaj, po wielu dniach domowego aresztu wyszła na zajęcia do pobliskiego „naszego” stowarzyszenia. Zdając sobie sprawę, z osłabienia organizmu Julki zdecydowaliśmy się na odwołanie dwóch zajęć, pozostawiliśmy wyłącznie jedne zajęcia które zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami odbywają się co kika tygodni. Nie było nas tam kilkanaście dni, więc w tym czasie zdążyły się zmienić ogłoszenia na tablicy informacyjnej. Czytam, czytam i dużymi literami pisze, że od są zapisy do nowego psychologa który na przyjmować w soboty. No nazwisko terapeuty jakieś dziwnie znajome, przecież to „stara” znajoma z Julki poprzedniego przedszkola.

No dobra przyznam się bez bicia o możliwości ściągnięcia tej a nie innej osoby na ulicę Wyspiańskiego wiedziałem od wielu tygodni. Zostałem poproszony o opinię o tej terapeutce, opinia była chyba pozytywna gdyż poczyniono dalsze kroki i pani D. będzie pracować z Julki ziomalami niemal pod Jej oknami ;)
No i Julkotata stanął samodzielnie przed trudnym wyborem. Julkomama odbierała dyplom ukończenia studiów podyplomowych, więc o telefonie do przyjaciela nie było mowy.
Julka przepracowała ładnie godzinę, po zajęciach padło oczywiście pytanie co robimy.
Odpowiedź była błyskawiczna – zostajemy przy dotychczasowej pani psycholog.
Powodów jest kilka. Julka ma problem z oswojeniem się z faktem, że jedną osobę może spotkać w kilku miejscach, w różnych rolach. Już ponad rok nasz Tisio zmaga się z problemem widoku swojej jednej z logopedek, gdy ta spełnia swoje obowiązki rodzicielskie. Również widok jednej z przedszkolanek która w stowarzyszeniu zdobywała dodatkowe doświadczenie powodował u Julki gwałtowne pogorszenie nastroju, włącznie z wbijaniem wzroku w ścianę.
Póki co z panią D. widzą się na wtorkowych porannych zajęciach grupowych, więc sobotnie zajęcia to dla Julki było by za dużo.
Jesteśmy zadowoleni z dotychczasowej współpracy z panią Sabinką, Julka bardzo ją lubi. Jednym słowem pozostaje tak jak jest. Oczywiście jeśli w przyszłości, dla dobra Tisia będzie potrzebna zmiana to takowej dokonamy.
Dobra, ale teraz coś o najnowszym wyczynie Julki. Dzisiaj chodzi ubrana w starą, za krótką sukienkę, która może pełnić rolę tuniki. Po południowym spacerze na słońcu, w czasie którego wiatr i pierwsze promyki słońca zrobiły swoje Tisio wyszukał w swoich „skarbach” szelki do spodni. Poprosiła aby Jej pomoc w ich założeniu. No ale jak to zrobić gdy ma się ubraną mikro sukienkę. Julki odmowna odpowiedź nie zadowoliła, z obrażoną miną odwróciła się na pięcie i wyszła z pokoju.
Po kilku minutach wróciła. Ludzie nawet nie uwierzycie w co ubrana. Gdy znikła z zasięgu mojego wzroku, znalazła plastikową torbę ze sklepu odzieżowego, rozdarła u spodu. Odziana w taką minisukienkę, na może krótkie spodenki przytuptała do mnie w jednym celu. Poprosiła aby do tego autorskiego stroju przypiąć szelki. Widok był nie ziemski, ale patrzcie sami:
spodnie
spodnie
Rodzicu, pamiętaj – zbyt długi pobyt dziecka na świeżym wiosennym powietrzu, gdy mocno świeci
słońce może w zaskakujący sposób wpływać na poczynania dziecka ;)

Na wieczór też przygotowuje nową „niespodziankę”. Z tego co zrobiła jesteśmy dumni.
zaproszenie
Tak, tak, to pismo naszego Tisia. Co więcej tekst sama ułożyła.

Podziel się
  • Gałeczki

    Myślę, że”wujek” Grzesiu chętnie by się dołączył do tej zabawy!!! Cieszę się , że już choroba za Wami bo sami też ostatnio mieliśmy szpital w domu i wiem co to znaczy nuda.

  • Julkotata

    Wuka Geko jest za młody ;) Co by ludzie powiedzieli….