Śmieciowa walka

Powrót do „normalności” po trzy tygodniowej chorobie wywoływał u nas wiele obaw. Przedszkolanki przestrzegały Julkomamę, że powrót dziecka do przedszkola nie zawsze przebiega harmonijnie, i niekiedy mija kilka dni nim przedszkolak przypomni sobie panujące w przedszkolu zasady. Jakież było nasze zdziwienie gdy, pewnego dnia Julki pani wspomagająca w czasie odbierania naszego szkraba z przedszkola, oderwała się od pracy aby przekazać że pani od angielskiego była zdumiona jak Tisio się zmienił podczas choroby. Była wyjątkowo uważna i wszystkie polecenia wykonywała bez jakiegokolwiek marudzenia.

Również terapeutki pracujące popołudniami z naszym Tisiem, wszystkie, bez wyjątku potwierdzają – Julka chce nadrobić stracony czas i chłonie wiedzę jak gąbka.

Niestety Jej „autystyczne” zdolności pozostały ;) Wśród nich wyjątkowa pamięć.
Wiadomo, ćwicząc na rehabilitacji ruchowej buzia może gadać. I Julka skwapliwie to wykorzystała. Tłumaczyła rehabilitantce zawiłości związane z braniem kredytów ;) Cierpliwie objaśniała do jakiego banku warto się udać, jakie jest oprocentowanie. Oczywiście operowała hasłami reklamowymi. Nie wiem dlaczego ale prawdopodobnie podpadł Jej bank Millenium. Ciekawe dlaczego? No w sumie to nie moja sprawa.

Musieliśmy zainwestować trochę gotówki i zakupiliśmy pojemnik na zabawki oraz inne ważne rzeczy. Pojemność tego cuda to ponad 50 litrów no i posiada kółka ;) Julka ma poważny problem z utrzymaniem porządku, porządki polegają na wrzucaniu wszystkiego do „jednego” wora. Drugi poważny problem to chomikowanie zbędnych rzeczy. Każda próba wyrzucenia jakiejkolwiek rzeczy z którą Julka miała kontakt skutkuje jednym – niemal histerycznym płaczem. Pokój Julki nie jest z gumy i trzeba wzmóc wysiłki terapeutyczne na trudnym odcinku – co jest niezbędnie potrzebne. Jednego można pozazdrościć Julkę – niemal zawsze bezbłędnie wskaże gdzie aktualnie znajduje się każdy ważniejszy składnik Jej dobytku.
Zobaczymy jak będzie z tym wielkim kontenerkiem, póki co mam w pamięci trud oswajania Julki z koszem na śmieci. Wcześniejsza terapeutka poświęciła sporo godzin zanim Julka nie płakała podczas wrzucania powstałych podczas zajęć ścinków, podartych kartek, śmieci.

Podziel się