Podglądacz

Julka na chorobowy „areszt” domowy niemal dwa tygodnie. Przez ten czas niemal non stop przesiaduje w domu. No poza dwoma wyjątkami, kiedy to była w pobliskiej przychodni u lekarza. Wczoraj było sporo dzieciaków do pediatry, była również młoda matka z dwoma chłopakami, zbieramy się do wyjścia a Julka pakuje zestaw ulotek lekarskich do swej małej czarnej skórzanej torebeczki, mówiąc przy tym że są to … notatki i zaległości. Kobieta tylko się uśmiechnęła, ale wyraz twarzy mówił jedno: ojj, jak to dobrze, że mam tylko tych urwisów, zamiast takiej młodej damy ;)
Są takie dni, gdy cieszę się, że nasz Tisio ma terapię w ramach SOU. Jula na świeże powietrze nie może jeszcze chodzić, ale ćwiczyć w domu owszem, owszem ;)
Planowo terapię mamy tak ułożoną że pani terapeutka przychodzi do nas co drugą środę, czwartek i piątek. W tym tygodniu wypada … środowe wolne, ale i tak zadzwoniliśmy poinformować sympatyczną terapeutkę, że Julka jest pełna zapału do pracy. Dzieciaki chyba masowo chorują, znalazł się wolny jutrzejszy termin. Ojjjjjj, jak dobrze.
Za nieco ponad miesiąc Julka ma urodziny, ostro się do tego przygotowuje. Dzisiaj zarządziła aby dzień przed urodzinami zakupić masło. Ten jakże ważny produkt spożywczy jest potrzebny aby przygotować … kanapki.
Co kilka godzin sprawdza na kalendarzu sprawdza, kiedy to wypada ten magiczny dzień. Ostatnio sprawdzała na kalendarzu z 2009 roku. Tak czyta, czyta… wielkanoc, święto pracy, święto flagi, ooo dzień ojca. Zaskoczona pyta – Tato, a co Ty dostaniesz na dzień ojca? Wiesz bo ja na dzień dziecka dostanę bardzo dużo prezentów ;)

Ps.
Przepraszam za ewentualne literówki – Julka siedzi obok i czyta co piszę, nawet nie wiecie jakie to stresujące ;)

Podziel się