TO wróciło

Gdy rozpoczynaliśmy terapię Julki, kilka lat temu nasz rozczochrany Tisio uwielbiał zgniatać i rozrywać na kawałki wszelkie papiery. Im półprodukt bardziej szeleścił tym Julka z większą pasją dokonywała dzieła swoistego zniszczenia. Wszystkie pracujące w owym czasie terapeutki były o tym fakcie informowane. Stopniowo to zanikło i przez jakiś czas mieliśmy spokój. Owszem Julka polubiła pracować nożyczkami. Ale wydawało nam się, że wszystko jest pod kontrolą. Niestety chyba się myliliśmy. Owszem wszystkie panie pracujące z Julką były zgodne – Tisiowi lepiej szło manewrowanie nożyczkami niż rysowanie kredkami. Od kilku tygodni Julka stopniowo coraz częściej wykorzystywała nożyczki w domu. Wycinała bliżej nieokreślone Kontynuuj czytanie →

Podziel się

W końcu

Julka mogła odbyć w końcu swój pierwszy tegoroczny wiosenny spacer. Niestety nie obyło się to bez problemów. Nasz Tisio miał odmienne zdanie odnośnie stroju w którym powinna iść. Były więc tupania, skakania, płacze, cały Julko repertuar Fakt, Julka jest z naszej trójki najbardziej znana, ale to jeszcze nie powód aby niespełna sześciolatek przejmował władzę w domu. A zakusy ku temu to Jula ma. W środę wieczorem zażądała aby zadzwonić do terapeutki od SUO i odwołać zajęcia. Zajęć nie odwołaliśmy – to w czwartek zajęcia rozpoczynały się kilkunastu minutowym płaczem. No ale w końcu udało nam się wyjść.

Śmieciowa walka

Powrót do „normalności” po trzy tygodniowej chorobie wywoływał u nas wiele obaw. Przedszkolanki przestrzegały Julkomamę, że powrót dziecka do przedszkola nie zawsze przebiega harmonijnie, i niekiedy mija kilka dni nim przedszkolak przypomni sobie panujące w przedszkolu zasady. Jakież było nasze zdziwienie gdy, pewnego dnia Julki pani wspomagająca w czasie odbierania naszego szkraba z przedszkola, oderwała się od pracy aby przekazać że pani od angielskiego była zdumiona jak Tisio się zmienił podczas choroby. Była wyjątkowo uważna i wszystkie polecenia wykonywała bez jakiegokolwiek marudzenia.

Ach te fury

Julka ma poważny problem, nie bardzo wiedziała jak nam o nim powiedzieć. Nie, nie zostaniemy jeszcze dziadkami No ale fakt jest faktem – ma to związek z chłopakami. W poprzednim przedszkolu wolała towarzystwo męskiej części dzieciaków, pod koniec pobytu większość czasu spędzała wręcz w „nie swojej” grupie, tak było i już. Już na etapie integracji w nowej placówce próbowała włączać się w „męskie” zabawy. Niestety efekt był mizerny. Jej zachowanie wyglądało mniej więcej tak jak wtargnięcie kiboli na murawę boiska piłkarskiego. Mijały dni, tygodnie, miesiące i jakoś nasz Tisio nauczył się zasad panujących w czasie przedszkolnych zabaw. Umiłowanie do gry Kontynuuj czytanie →