Wtorkowo, tańcowo

Nie trzeba być stałym czytelnikiem tego bloga by wiedzieć że główna jego bohaterka czyli Julka, znana w pewnych kręgach jako Tisio Bombalina lubi tańczyć. Julka jest samoukiem, ogląda w telewizji programy z tańcami, a później na podstawie tak nabytej wiedzy samodzielnie układa własne układy taneczne.
Na ostatnich zajęciach grupowych w Ośrodku Wczesnej Interwencji panie terapeutki zrobiły dla dzieciaków swoistą niespodziankę – na kolejnych zajęciach maluchy miały zaprezentować swoje hobby. Wiecie czym Julka postanowiła się pochwalić ;)
W końcu nadszedł ten upragniony dzień, tak więc dzisiaj Julia zaprezentowała swoje talenty taneczno-baletowe. Już wczoraj Julkotata przygotował specjalną płytkę z „barbiowymi” utworami muzycznymi, co miało stanowić w miarę profesjonalny podkład muzyczny. Rano odbywały się ostatnie przygotowania. Wzięłyśmy strój do baletowania czyli body z doszytą spódniczką, koronę, skrzydła i opaskę na głowę i oczywiście baletki. Gdy wszystko było spakowane do torby Julka cały czas nosiła i pilnowała „dobytku” abym czasem nie zapomniała wziąć stroju.
Niestety mogę się domyślać jak przebiegał występ taneczny mojej córeczki. Z tego co udało mi się dowiedzieć nieźle Jej to wyszło i nawet obecni na zajęciach chłopcy przyłączyli się do tańców. Po zajęciach terapeutka zasugerowała że warto zapisać Julkę na zajęcia taneczne. Wiele osób już mi o tym wcześniej mówiło, ale ciągle myślałam – kiedy, jak, skoro Julka ma tak napięty grafik. Jednak dziś nastał ten dzień że postanowiłam coś zrobić w tym kierunku. Niedaleko, gdyż na pobliskim osiedlu, kilkanaście minut pieszo od nas, nalazłam klub gdzie odbywają się zajęcia „taneczne” o nazwie Basic aerobik. Pełna obaw czy sobie poradzi, czy będzie umiała dostosować się do grupy wybrałam się z Julą. Niestety można było zauważyć to co Julce w dalszym ciągu sprawia problemy (mimo wielu lat ćwiczeń) stanie w kolejce i czekanie na swoją kolej. Oczywiście, korzystają z chwili nieuwagi pani prowadzącej zajęcia, próbowała sama tańczyć, no i niekiedy miała problemy ze słuchem, chyba wiecie co mam na myśli ;) Dała radę, to najważniejsze, byłam z Niej dumna. Zajęcia niezbyt mi odpowiadają, moim zdaniem wiele się tam nie nauczy. Wolałabym bardziej ambitne, gdzie będzie ćwiczyć kroki i układy taneczne. No ale, Julka jest zadowolona i tata też nie daje sobie przemówić aby szukać innych. A może ja za dużo wymagam od mojego dziecka?
Ale co ja mówię, przecież była na jednych zajęciach, zobaczymy co będzie dalej…
Nie chcę by po zajęciach Julka wychodziła z miną – no nareszcie koniec tych beznadziejnych zajęć.
Póki co bardziej się martwię tym, że w czasie oglądania strony internetowej z ofertą tego studia tańca Julka zobaczyła to czego nie powinna – zajęcia na rurze, i teraz nic innego nie mówi tylko: mamo, a kiedy pójdziesz tańczyć na rurze?

Podziel się