Przyjaźniowe wychowanie

Przyjaźń to dla Julki bardzo skomplikowane zagadnienie. Niestety Julka ma problem ze zrozumieniem emocji, zachowań drugiej osoby. Nie wiem może się mylę, ale nasz Tisio myśli tak – skoro mi się coś podoba, coś sprawia mi przyjemność to tak samo musi to odbierać druga osoba. O ile Julce stosunkowo łatwo jest zainteresować swoją osobą inne dzieci, to podtrzymanie jakichkolwiek relacji z rówieśnikami to już nie taka prosta sprawa. Jula wychodzi z (błędnego) założenia, jak już ktoś mnie polubił to tak już musi być zawsze. Nie potrafi zrozumieć że o zdobyte „sukcesy” towarzyskie trzeba dbać. Każdorazowo, gdy w Jej przedszkolnej grupie pojawiało się nowe dziecko, Julka niemal automatycznie takim „świeżakiem” się interesowała. Wielokrotnie rozmawialiśmy o tym w domu – sądziliśmy że Julce wejść w relacje międzyludzkie z osobą która Jej nie zna. Przez długi okres (nie jestem pewien) ale niemal rok Julka świetnie dogadywała się z pewną dziewczynką. Jeśli uważnie śledzicie bloga to na pewno wiecie o kogo chodzi.
Kilka tygodni temu w przedszkolu, w Julki grupie pojawiła się nowa dziewczynka. Nic to nadzwyczajnego, taka sytuacja miała już miejsce wielokrotnie. Ale teraz Julki reakcja była jakaś inna, coraz mniej opowiadała o dotychczasowej przyjaciółce.
We wtorek, w drodze powrotnej z przedszkola opowiadała chętnie o tym co robiła, a grała z piłkę chłopakami i właśnie tą nową dziewczynką. Gdy pytaliśmy o dotychczasową przyjaciółkę – cisza, jak makiem zasiał.
Postanowiłem, odbyć poważną „męską” rozmowę z córką. Może się pokłóciły, może coś się stało i Julka boi nam się o tym powiedzieć. Nie, skądże, rozmawiam drążę temat i już wiem. Julka nie zdawała sobie sprawy z tego, że bawiąc się z „nową” koleżanką, nie powinna zapominać o starych znajomościach. Julka uważała że skoro przyjaźniła się z ową Gochą, to ona cokolwiek by Julka robiła i tak będą się przyjaźnić. Przecież przyjaźń trwa skoro się nie pobiły, nie pokłóciły.
Wiem, wiem nie powinienem włazić z butami w życie przedszkolne Tisia, ale przed snem długo rozmawialiśmy co to jest przyjaźń, jak powinna wyglądać owa przyjaźń. Tłumaczyłem, ze to nie tylko „przywileje” ale i obowiązki życia codziennego. Plan na następny dzień był prosty – Julka ma podejść do koleżanki M. i wyjaśnić wszelkie nieporozumienia. Nie wiem jak było. Po południu było małe przesłuchanie – Julka podeszła do przyjaciółki i zapytała czy zechce się z nią pobawić. Chyba nie macie wątpliwości jaką uzyskała odpowiedź W co się bawiły to nie jestem pewien, Julka owszem i opowiadała o tym ale nie do końca mogę sobie to wyobrazić. Ale pytaliśmy również o reakcję przyjaciółki na tą propozycję. Julka przyznała że M. bardzo się z tego ucieszyła.
Będziemy musieli chyba przez pewien czas przypominać o tym Julce – powinna pielęgnować raz zdobyte przyjaźnie. Jeśli trzeba będzie poprosimy przedszkolanki, by zwracały na to uwagę.
Nie jest to zmuszanie dziecka co czegokolwiek, to tylko i wyłącznie nauka. Julka wielu rzeczy nie potrafi się uczyć samodzielnie, więc trzeba Jej w tym pomóc.

Podziel się