Dres(ownik)

Z Julką nie można się nie nudzić, każdego dnia czymś nas zaskakuje. Wczoraj wybieram ją z przedszkola i córeczka mówi, że ma pewną prośbę. Mianowicie następnego dnia chce iść do przedszkola w … dresie. Ze mną jak z dzieckiem na wszystko się zgadzam, niestety w kwestii ubioru nie mam nic do powiedzenia. Julkomama jeszcze nie opanowała obsługi nowego smartfonu i nie było możliwości dodzwonienia się do Niej i odbycia telefonicznych negocjacji. A nie była to jedyna „dobra” wiadomość dla Julkomamy, ale o tym później ;)
Julka w tłusty czwartek będzie miała bal karnawałowy, w przedszkolu zawieszono już odpowiedni plakat, zamieszczono również mapkę z dojazdem, gdyż impreza będzie się odbywała w wynajętej na tą okoliczność sali. Tak się dobrze złożyło, że na przystanek podjechał autobus który przejeżdża obok szkoły w której będzie tegoroczny bal. Julka mogła więc zobaczyć miejsce, gdzie będzie królową balu ;)

Obawiałem się, że młoda zacznie dopytywać się czy oby na pewno wypada iść na imprezę z czterema kolegami jednocześnie, ale nie. Julka dalej drąży temat dresu. Musi iść ubrana w dres gdyż chce być dresownikiem i na cały autobus opowiada że każdy kto chodzi w tego typu stroju jest tym tajemniczym dresownikiem ;)
Ostatni raz w dresach Julka chodziła pewnie z rok temu, wcześniej gdy jeszcze nie była przedszkolakiem a terapia odbywała się głównie w domu, był to stój niemal codzienny. Zresztą jak przeszukacie dokładnie blog, znajdziecie Julkę w takiej „kreacji”.
Już na osiedlu Julka spotkała titumową koleżankę, nie zdążyły się nawet przywitać gdy Tisio głośno się chwali, że jutro idzie do przedszkola w dresie oraz że w czwartek ma bal karnawałowy. Biedactwo nie dopowiedziało tylko, że za dwa tygodnie. No ale to mało istotny szczegół ;)
Pierwsze co zrobiła, gdy Julkomama otworzyła nam drzwi do mieszkania to … oznajmiła, będzie dresowniczką i na jutro potrzebuje dres.
No ale to nie wszystko…. powiedziała że rozmawialiśmy z panią z przedszkola i będzie grać w teatrze.
Mama Ania, początkowo nie załapała o co chodzi. Wyjaśniliśmy, że  Ona (Julkomama) otrzymała propozycję udziału w tegorocznej sztuce teatralnej przygotowywanej przez rodziców.
Julkomama jakoś to przyjęła do wiadomości, niestety ja dostałem dłuuuuuuuugi szlaban na małżeńskie przyjemności. Uśmiech na twarzy Julki, która dowiedziała się, że mama będzie aktorką, i widownia będzie jej bić brawo, bezcenny.
Najważniejsze jest to, że udało się skompletować stój młodego dresiarza ;) Fakt, że składający się z dwóch różniących się części, ale Julce to wystarczyło .

Podziel się