Ale kanał

Dla każdego blogera najważniejsi są wierni czytelnicy ;) Dla nas również. Jeśli już prowadzi się blog to warto wiedzieć ile osób go czyta. Dużym ułatwieniem dla osób takich jak ja, jest takie cuś co nazywa się kanałem rss. Mówiąc prosto, dzięki temu kanałowi zainteresowane osoby, bez wchodzenia na naszą stronę dowiedzieć się czy nie postał jakiś nowy wpis. Z natury jestem dociekliwy i ciekawski, dlatego jakiś czas temu postanowiłem sprawdzać w ile miejsc docieramy dzięki temu wynalazkowi. Poszperałem trochę w sieci i dowiedziałem się, że warto po pomocy zaprząc serwis feedproxy.

Nie wiem czy zwróciliście uwagę ale na zaprzyjaźnionych blogach link do najbardziej aktualnego naszego wpisu wyglądał jakoś dziwnie, przykładowo wpis Kobiece problemy, z 30 stycznia, który występuje pod adresem: www.rozbrykanajulka.pl/2014/01/kobiece/ miał odnośnik: feedproxy.google.com/~r/RozbrykanaJulkaIJejAutyzm/~3/-HffLQ9ualk/.
I wszystko było ładnie pięknie. Ja wiedziałem w ilu miejscach nasz kanał „nowości” jest odbierany, nowe wpisy bez zbędnej zwłoki pojawiały się na liście w zaprzyjaźnionych blogach.
Tak się nieszczęśliwie a może i szczęśliwie złożyło, że przez ostatnie dni miałem utrudniony dostęp do laptopa, nie powstawały więc nowe wpisy. Na zdecydowanej części blogów im nowszy wpis na „znajomym” blogu tym jest się wyżej na liście a tym samym większe prawdopodobieństwo, że nas ktoś odwiedzi ;)
No ale nic nowego nie publikowaliśmy więc spadaliśmy, spadaliśmy – po tygodniu nie odnotowywaliśmy wejść ze „znajomych” blogów.
Wreszcie dostałem się do laptopa i powstał nowy wpis. Minął niemal cały dzień od jego publkacji i co? Jak nie było takich wejść to nie było. Sprawdzam zaprzyjaźnione blogi, w miejscu gdzie teoretycznie powinniśmy być, nie ma nas. No ale szukam dokładniej – jesteśmy ale nisko w „rankingu” i widoczny jest poprzedni wpis, o nowym nic nie wiadomo. Sprawdzam kilka blogów i co? Identyczna sytuacja.

Nie pozostaje nic innego jak działać. Sprawdzam serwis feedproxy. On widzi nasz najnowszy wpis. Trudno, najwyżej nie będę miał tych statystyk, ale czytelnicy są ważniejsi i wczoraj wspomniany serwis dostał „”wypowiedzenie” w trybie nagłym ;)

Nie minęło kilkadziesiąt minut i nasz najnowszy wpis pojawił się tam gdzie powinien.
A mówią, że życie blogera to same przyjemności, wystarczy tylko pisać i pisać.

Wiecie co to jest?

ryba
No, dobra powiem, gdyż i tak nie zgadniecie. Ten stwór to ryba. Julka twierdzi, że widziała ją w trakcie wycieczki do gdyńskiego akwarium.

Może wam na filmie nakręconym w czasie naszego pobytu uda Wam się odnaleźć tą tajemniczą rybę. Mnie się nie udało. Powodzenia w poszukiwaniach ;)
YouTube Preview Image

Podziel się