Zimowy powrót

No niestety wszystko co dobre szybko się kończy i trzeba było w sobotnie popołudnie wracać do Rzeszowa. Na dworcu zjawiliśmy się trochę przed terminem, ale lepiej być 5 minut wcześniej niż minutę za późno. Upsss, prawie był zapomniał o drobnym szczególe, p. Agnieszka Rynkiewicz wraz ze swoimi współpracownikami już wcześniej wiedziała że planujemy podróż autobusem, ale w czasie badania Julka opowiadała jak to ją przywiózł dziadek fajnym samochodem, ojjj było trochę tłumaczenia ;)
Na gdańskim dworcu Julka spotkała niespodzianka zobaczyła …biały pojazd PolskiegoBusa. Tak, tak, przewoźnik posiada trzy sztuki takich albinosów. Dobrze, że Julka jest nieświadoma pewnego punktu w regulaminie przewoźnika który dopuszcza możliwość podstawienia zastępczego autokaru.

polskibus
Niestety niska temperatura spowodowała pewne komplikacje – w autobusie było nieczynne WC. Julka nie zgłaszała jakiś zapotrzebowań w tej materii ale profilaktycznie, w czasie postoju w Łodzi postanowiliśmy odwiedzić dworcowy przybytek ;) Tym sposobem, Julka postawiła niepodziewanie swoje stopy na zaśnieżonej łódzkiej ziemi ;)
Łódź Kaliska
No ale gdy tylko na dobre ruszyliśmy w dalszą drogę, na wysokości Piotrkowa był kolejny postój na pewnej stacji benzynowej. A co tam się dodatkowo znajdowało? McDonald’s :) Takiej okazji nie można przecież przegapić. Ten uśmiech na twarzy mówi wszystko.
jedzonko

Julka usnęła już niemal na rogatkach Trójmiasta, tak więc podróż składała się z różnych faz aktywności, raz się uczyła, innym razem jadła i piła, to leżała, by po chwili snu bawić się z misiem. nudy

I tak aż do samego Rzeszowa. A zimowa aura nie rozpieszczała kierowców, nie wiedzieć czemu ale mam jakieś dziwne przekonanie że na autostradzie Kraków – Katowice jezdnia była jakaś bardziej czarna. Wystarczyło przejechać autostradową bramkę by z drogi niemal czarnej jak za sprawą czarodziejskiej różdżki jezdnia stała się niemal biała z dwiema białymi kreskami. Pługi i piaskarki owszem jeździły ale jakoś nie było widać efektu prac. Cali i zdrowi do celu dotarliśmy kilka minut po przewidzianym w rozkładzie czasie. Już w autokarze było słychać rozmowy przez telefon – za chwilę będziemy ;)

A w Rzeszowie … tyleeeeeeee śniegu.
Dobrze, że mieliśmy blisko. Ale idziemy sobie i szok. Rampa kolejowa opuszczona, trzeba czekać ;) Po kilku minutach przemknął jak strzała szynobus, nawet nie trąbił jak to zazwyczaj robi.
ale śnieg
Ale to jeszcze nic. W poniedziałek, z przedszkola Julka wraca z oficjalnym zaproszeniem na urodziny do kolegi. Oczywiście w lokalu ;) Świeży wydatek. No ale trudno, idzie ;) Od początku w terapii kładliśmy duży nacisk na rozwój społeczny. Julka nie była jeszcze nigdy na urodzinach kogoś spoza rodziny, a urodziny miała wyłącznie naprzemiennie z kuzynką. Kilka miesięcy temu widziała jak wygląda taka impreza gdy szalała w kinderplanecie a obok były urodziny malucha.
Tak więc Julkomama, nie obeznana jeszcze w temacie przedszkolnych urodzin obdzwoniła koleżanki, i teraz już wszystko wie, nawet prezent został zakupiony, strasznie duży ;)

 

Podziel się
  • karol

    moze my tak dziecku pasy zapiąć podczas jazdy?

    • Rodzice Julki

      Proszę o podanie przepisu który nakazuje zapinać pasy w czasie POSTOJU autokaru.

  • Łukasz

    Drogi anonimowy Karolu, wiedz że Julka jako osoba z autyzmem domaga się przestrzegania przepisów. Jeśli słyszy komunikat o zapięciu pasów, to będzie głośno się tego domagać.