Oziębły Gdańsk

minaW ostatniej chwili przed wyjazdem do Gdańska, Julka zdecydowała się zabrać dużego pluszowego misia którego ponad rok temu otrzymała w przedszkolu i do tej pory pozostawał bezimienny.
Już w czasie oczekiwana na autobus, upss autokar Julka rozśmieszyła pewną młodą kobietę chwaląc się ile to ona ma żywności na tak daleką drogę.
W czasie jazdy była tak przejęta, że usnęła już po północy. Dobrze, że było dużo miejsca i każde z nas miało do dyspozycji po dwa fotele. Tak więc Julka spała przytulona do pluszaka, a za poduszkę służyły grube spodnie śniegowce. Niestety jazda PolskimBusem ma pewną wadę – te irytujące komunikaty. Oczywiście w Krakowie się przebudziła i dopiero przytulanie taty pomogło. Julce oczywiście podobała się ta część komunikatu o zakazie palenia w ubikacji oraz wynikających z tego konsekwencjach ;) Usypianie było tak skuteczne, że nasza córeczka przespała postój w Katowicy (to Katowice po Julkowemu). Obudziła się przed Łodzią i trzeba było wziąć się za edukację – aby czymś zająć czas Julka zabrała ze sobą kilka książek z zadaniami do rozwiązywania. Łódź zza okien autokaru jakoś niespecjalnie przypadła Julce do gustu ale co innego kolejne duże miasto – Toruń. A dlaczego? To proste – przejeżdżając przez miasto zobaczyła fabrykę płatków śniadaniowych ;)
Niestety Gdańsk przywitał nas bardzoo zimno. Wcześniej zaplanowaliśmy, że pokażemy Julce kilka trójmiejskich atrakcji no a przede wszystkim Julka pochodzi sobie po plaży. No ale nic z tego, zamiast spacerować uliczkami Gdańska Julka siedziała u cioci Jadzi i wujka Wojtka w cieplutkim domku, którzy robili wszystko co mogli aby Julka czuła się jak u dziadków. A Julka robiła wszystko co robią ukochane wnuczki ;)Naleśniki z czekoladą

obiadek u cioci

Dopiero w czwartkowe popołudnie Julka udała się w podróż do Oliwy na badanie, do dr Agnieszki Rynkiewicz. No ale po drodze Julka dowiedziała się o czymś co ją bardzo zainteresowało – wujek ciekawie opowiadał o pobliskim parku krajobrazowym. Julka pierwszy raz w życiu usłyszała że nad morzem są góry i coś „wyjątkowego”… Pachołek. Julka była gotowa zrezygnować z badania byleby tylko iść na ten Pachołek, w drodze kompromisu zgodziła się na przełożenie wyprawy na piątek.
Oczywiście na badanie pojechała z pluszakiem, którego w już w gabinecie p. Agnieszki nazwała Jackiem. Badanie Julki przypominało zwykłą cotygodniową wizytę u psychologa w Titumie. No może nie do końca. Dopiero tam Julka miała po raz pierwszy styczność z kontrolerem ruchu Kinect- Julka mogła wykazać się swoimi talentami aktorsko-baletowymi pokazując różne, ściśle określone ruchy i gesty. Julka układała puzzle, opowiadała historyjki na podstawie obrazków a na koniec było to co julkomama robiła kilka tygodni wcześniej, czyli określanie emocji na podstawie zdjęć.
Na koniec była miła rozmowa z p. Agnieszką, która tłumaczyła że wszystko co robiliśmy w czasie spotkania miało jakiś sens. Nawet kolejność w jakiej były układane puzzle, jak dziecko opisuje obrazek to są cenne informacje. Spotkanie było troszkę krótsze niż planowaliśmy, ale nie ma nic za darmo No czego nie udało się zrobić w Gdańsku musimy jako pracę domową zrobić na spokojnie w domu ;)
Dosłownie już wychodząc z gabinetu dowiedzieliśmy się, że po przeciwnej stronie ulicy jest fabryka cukierków – Bałtyk. Zabrakło dosłownie kilku minut aby Julka mogła kupić sobie jakąś słodycz. Sklep firmowy był czynny tylko do 17-stej. No może następnym razem udadzą się zakupy.
Piątek był przewidziany na trójmiejskie atrakcje. Plan był ambitny ale co z tego wyszło ….oczywiście Pachołek był nadal w planie.
Rozpoczęliśmy od wizyty w Gdyni a dokładniej w tamtejszym akwarium. Wysiadając z samochodu przekonaliśmy się co oznacza zimny wiatr od morza. Już po wejściu do Akwarium szok, ktoś nas woła i pyta się czy jesteśmy z Rzeszowa. Czyżby Julka była aż tak sławna w Trójmieście? Nie … zauważyła nas mama Julki koleżanki z przedszkola. Julka może jeszcze nie jest tam znana ale nie przeszkadzało to nam skorzystać z pewnych przywilejów. Przy kasie rzuciłem Julki legitymacją osoby niepełnosprawnej i trochę kasy zostało w kieszeni ;)
Trafiliśmy na przygotowane na okres ferii atrakcje dla dzieci – Julka mogła posłuchać opowieści o krajach skandynawskich. Był również konkurs, Julka się oczywiście zgłosiła, ale pani wybrała starsze dzieci. Już w czasie zwiedzania Julka przestraszyła się przepływających za grubą szybą – małych rekinów. rekinNie wiedzieć czemu ale z wszystkich stworzeń morskich najbardziej Julce spodobały się … piranie.Gdyńskie Akwiarium
Ponieważ trafiliśmy na okres ferii, Julka na zakończenie wizyty w Akwarium wzięła udział w specjalnie przygotowanym na tą okazję konkursie plastycznym i samodzielnie pokolorowała kartkę pocztową.Rysowanie pocztówki
Niestety pogoda nas nie rozpieszczała – korzystając z okazji pokazaliśmy jak wyglądają fale morskie rozbijające się o nabrzeże. Julka przeszła obok Daru Pomorza, zobaczyła jak marynarze zrzucają trap z ORP Błyskawica i …powiedziała, że bolą ją policzki i niemal płacząc powiedziała że chce wracać do domu. Nasz przewodnik chciał jeszcze pokazać Julce (Julkorodzicom też) plażę w Orłowie no i oczywiście Pachołek. ale Julka powiedziała stanowcze Nie!!!
I tym sposobem zakończyło się zwiedzanie trójmiejskich atrakcji turystycznych.morze_1
Z wujkiem - przewodnikiem
ORP Błyskawica
Ale zimno
Dar Pomorza

 

Podziel się
  • Oliwciowa mama

    Ach ta nieatrakcyjna Łódź :)

    • rodzice_julki

      W trzecim i ostatnim odcinku o podróży do Gdańska będzie o Łodzi .