Bojkot?

Może to i lepiej, że niekiedy pilotem od telewizora rządzi u nas Julka. Nie oglądałem bowiem wczoraj wieczorem faktów TVN-u. A tam był „interesujący” materiał o proteście włoskich obrońców praw zwierząt przeciwko jednej z ulubionych bajek Julki – śwince Peppie. Tak czy inaczej o tej „peppowej” aferze dowiedziałem się przypadkiem dzisiaj rano, gdy pracowałem nad nową fryzurka dla Julki, stąd też moja córunia poszła do przedszkola w dość dziwacznej fryzurze. Z tego co wiem, to nie tylko nasz Tisio lubi ową bajkę. Julka nie ogranicza się tylko do oglądania bajki w telewizji. Pożyczamy o tej sympatycznej śwince książki w bibliotece. Julkomama od czasu do czasu ulega presji i kupuje w kiosku stosowną gazetkę. No ale co ta sympatyczna świnka przeskrobała? Włoskie stowarzyszenie obrony zwierząt i środowiska „Aidaa”namawia do bojkotu kreskówki„Peppa Pig”, ponieważ ich zdaniem bajka wypacza rzeczywistość i pokazuje fałszywy obraz prawdziwego losu, który dotyka codziennie miliony świnek. Zdaniem Włochów kreskówki, pokazujące szczęśliwe zwierzęta, brutalnie wypaczają rzeczywistość i prawdę o tym, jaki jest prawdziwy codzienny los zwierząt, które na ekranie wiodą radosne życie, podczas gdy prawdziwe świnki Peppy na co dzień żyją w fermach gdzie są poddawane intensywnej hodowli a następnie są zabijane w okrutny sposób.

Ciekaw jestem jakie kreskówki zdaniem obrońców praw zwierząt powinny oglądać nasze maluchy. Może to bajki ze zwierzętami powinny być całkowicie zakazane? I przedszkolaki oglądałyby bajki np o samochodach, zabawkach.
Pierwsze co mi przychodzi to kreskówka o lokomotywie Tomku. No fakt różniej maści obrońcy zwierząt nie powinni mieć zastrzeżeń do tej bajki. Ale co z innymi „obrońcami”? Przecież w tej kreskówce występuje Gruby zawiadowca, który domaga się aby lokomotywy były użyteczne i ciężko pracowały.
Moim zdaniem związki zawodowe, powinny interweniować w sprawie bojkotu tej kreskówki.
Wszak w owej kreskówce jak nic są łamane prawa „pracownicze”, na własne oczy widziałem jak lokomotywy pracowały w godzinach nadliczbowych, niekiedy nawet nocnych i nie były dotrzymywane wymogi o dobowym czasie odpoczynku.
O Bolku i Lolku to już nawet nie wspominam. Na pszczółkę Maję też są jakieś „haki”, wszak uciekła z domu i lata z kwiatka na kwiatek. Nie pozostaje nic innego jak całkowicie zakazać oglądania bajek przez naszych milusińskich. Na całe szczęście nasze dzieci nic sobie nie robią z tych protestów dorosłych.

Podziel się