Tarcza

Autyzm jest nieprzewidywalny, jednego dnia człowiek ma chęć oddać dziecko pierwszej napotkanej osobie by następnego dnia być z niego dumnym. Wczoraj robię sobie porządki na biurku w ramach przygotowań do dawno planowanego urlopu gdy nagle dzwoni komórka. Odbieram i słyszę jak dobrze znany piskliwy głosik krzyczy, żebym nie zapomniał przyjść w środę na jasełka do przedszkola. jednocześnie rozmówca informuje mnie że mam się o nic nie martwić ponieważ anielskie skrzydła oraz coś bliżej nieokreślonego na głowę przygotują panie z przedszkola. No ale widzimy się z córką kilkanaście minut później i znowu słyszę, przypomnienie o „obowiązkowej” obecności na jasełkach. To hasło niemal jak automat Julka mówiła co kilka minut przez całą trasę pokonywaną autobusem. Później musieliśmy szybko iść na zajęcia więc Jula skupiała się na marszu i chwilowo zapomniała o środowych jasełkach.

Ale Julkomama to dopiero sprawiła swojej ukochanej córeczce radość wręczając w czasie przerwy pomiędzy zajęciami plecach z truskawkowym ciastkiem. Zainteresowani tematem chyba wiedzą o czym mówię ;)
No a przecież główną atrakcja tego dnia miało być rozpoczęcie ćwiczenia „cz” u logopedki. Oczywiście musiał zostać troszkę nagięty regulamin i Jula weszła na zajęcia z „nowym nabytkiem” na plecach
Logopedka zna Julkę już kilka lat ćwicząc z Nią niemal co tydzień. Ale wczoraj pani Gosia została zaszokowana. Julka pamiętała nie tylko którą książkę trzeba wyciągnąć z szafki ale nawet to na której stronie należy ją otworzyć aby móc pracować nad prawidłową wymową „cz”.
Zszokowana terapeutka po zajęciach zdążyła tylko dodać iż fakt że Julka wraca z założonym plecakiem nie świadczy o tym że podobna sytuacja miała miejsce podczas zajęć. i w końcu Julka mogła spełnić swoje marzenie do końca …. zjeść nugetsy z kurczaka w swoim ulubionym lokalu serwującym śmieciowe żarełko. Piątkowa wizyta bowiem została przerwana zauważeniem sami wiecie chyba czego.
Jak Julka zapełniła co nieco swój przepastny żołądek cała rodzina udała się do drogerii jednej z ogólnopolskich sieci. wszystko było dobrze, Julka była grzeczna do chwili gdy zainteresowała się stoiskiem z różnymi dziwnymi rzeczami do pielęgnacji stóp.Ponieważ Julkotata był średnio zorientowany w temacie, Julka ile miała sił w płucach zawołała na pomoc Julkomame jednocześnie informując gdzie się znajduje i w jakim celu jest wzywana. Po dobrych kilku minutach wykładu, po omówieniu do czego służy niemal każdy krem, płyn itp do stóp zniecierpliwiony Julkotata wywołując niepohamowane oburzenie żony, że ta sfera pielęgnacji kobiecego ciała dotyczy star(sz)ych kobiet.
Czekał bowiem ostatni punkt poniedziałkowego planu dnia – wykonanie specjalnej papierowej tarczy z herbem. Która prezentuje się następująco:
Tarcza Julki N

Podziel się