Pożegnanie czas zacząć

Rok 2013 nieuchronnie przechodzi do lamusa, nie pozostaje nic innego jak zrobić tradycyjne podsumowanie mijającego roku.
Najważniejsze tegoroczne wydarzenie życiu naszego dziecka miało już miejsce drugiego stycznia. Tego dnia bowiem nastąpił oficjalny transfer Julki ze starego do nowego przedszkola. Mimo, że do tego dnia przygotowywaliśmy się wszyscy przez wiele tygodni to i tak byliśmy pełni obaw jak to będzie. Pobyt w zwykłym przedszkolu to nie to samo co placówka pracująca w systemie jeden na jeden. Julce było o tyle łatwiej, z jednego powodu – znała swoją grupę przedszkolną, przedszkolanki miała też do dyspozycji cienia. Ku zaskoczeniu niektórych osób znających zagadnienie, zdecydowaliśmy się na swoistą fanaberię, osoba wspierająca Julkę miała w swoich działaniach pozostawać dyskretna. Głównym naszym celem przedszkolnym była bowiem nauka … życia przedszkolnego. Nasz Tisio nie umiał się bowiem bawić z rówieśnikami, w stosunku do dzieci była nachalna, swoim zachowaniem mogła wręcz odstraszać od siebie dzieciaki. Nawet nie wiecie jacy byliśmy dumni z naszej córeczki jak okazało się że wspólnie z dzieciakami troszkę narozrabiała i miała karę. Pierwsze tygodnie Julki w przedszkolu były o tyle łatwiejsze, że w owym czasie w Jej grupie był swoisty deficyt dziewczynek. Jak to mówią lepszy rydz niż nic, i tak Julka pomimo swoich „dziwactw” była na tyle atrakcyjna, że znalazła koleżankę do wspólnych zabaw.

Do informacji o wspólnych zabawach naszego Tisia z ową dziewczynką podchodziliśmy z bardzo dużą rezerwą. Trudno było nam uwierzyć w owe rewelacje, gdy Julka opowiadała wszystkim jak się świetnie wspólnie bawią, gdy na własne oczy niemal codziennie widzieliśmy że wspomniana towarzyszka zabaw w szatni na widok Julki reaguje niekiedy niemal alergicznie. Ale wybraliśmy się na przedszkolną zabawę karnawałową i … te dwie dziewczynki prze bawiły się niemal cały wieczór. Były jak papużki nierozłączki. Również przedszkole pozwoliło nam być dumnym ze swej córki, w głębokiej tajemnicy przed nami została zgłoszona do przedszkolnego konkursu recytatorskiego. Dla nasz nie najważniejsze było zdobyte wyróżnienie, ale sam fakt że przedszkole nie „wstydzi” się tego że Julka do nich chodzi i jest traktowana tak samo jak inne dzieciaki. Julce trudno zrozumieć, że dana osoba jest nie tylko terapeutą ale i rodzicem. Posyłając Julkę do nowego przedszkola nie wiedzieliśmy jednego, że swoją pociechę zaprowadza tak również jedna z pań która pracuje z Julką już kilka lat. Julka stara się aby nie widzieć tej sympatycznej osoby i nie wynika to z braku wychowania. Julka po prostu boi się że tej pani coś „odbije” i zamiast po zaprowadzeniu dziecka do przedszkola pojechać do pracy, zostanie aby „męczyć” Julkę. Nie wiemy czym było to spowodowane ale wraz z początkiem nowego roku szkolnego w Julki grupie pojawiły się dwie zupełnie nowe przedszkolanki. Fakt, Julka w przedszkolu jest traktowana niemal jak VIP, ale chyba nie ma aż tak dużych znajomości aby móc wpływać na decyzje kadrowe dyrekcji przedszkola. Nie wiem jak innym rodzicom ale mnie piszącemu ten tekst bardzo spodobało się to że władzę pedagogiczną nad moim dzieckiem przejęły „baby z jajami” ;) Nowe przedszkolanki są bardzo sympatyczne, wiedzą czego chcą. Tylko nie wiem dlaczego, gdy inne comiesięczne zamierzenia w innych grupach mieszczą się na dwóch stronach to Julki grupa ma „zadane” dwu a nieraz i trzy razy więcej. Spokojnie, spokojnie, nam (rodzicom Julki N.) to odpowiada. Cel postawiony względem przedszkola na mijający rok został zrealizowany. Julka odnalazła się w grupie, znalazła przyjaciółkę. Pozostawiając ją jeszcze dłużej w poprzedniej placówce na pewno była by mocniejsza „naukowo” ale my nie chcemy stworzyć geniusza, który nie umie się odnaleźć w otaczającym ją świecie. Robimy wszystko aby nauczyła się żyć wśród ludzi. Czy jesteśmy zadowoleni z obecnego przedszkola? Tak, nie zastanawialiśmy się nad jego zmianą. Nawet wówczas gdy Julka marudziła, że chciałaby chodzić do innego zlokalizowanego znacznie bliżej nas. Które jak się niedawno „oficjalnie” dowiedzieliśmy przyjmuje takie dzieci jak Julka. Julki przedszkole zdecydowało się przygarnąć Julkę, nasza córka czuje się tam szczęśliwa, czego chcieć więcej.
Możemy jedynie być nieco zawiedzeni, że w dobie „polowania” w przez różne przedszkola i tym podobnej maści placówki jakoś nikt się do nas nie zgłosił z ofertą współpracy obiecując przy tym „złote góry”. Chyba coś z nami jest nie tak ;)
Nie wiedzieć czemu ale niewielka część terapeutów pracujących w ubiegłym roku z Julką miała pewne wątpliwości czy po przeniesieniu Julki z placówki specjalnej do normalniej nie odbije nam przysłowiowa palma. Mogliśmy bowiem dojść do wniosku że Julka jest już „zdrowa” Nic bardziej mylnego. Nasz plan na mijający rok był bowiem następujący i każda ze „stron” miała jasno postawione zadania. Przedszkole miało się zająć sferą zabawową, a dotychczasowym terapeutom powierzyliśmy dalszą „naukę” Co prawda z powodów formalnych nie wszystkie dotychczas pracujące z Julką osoby mogły w roku 2013 dalej z Julką pracować. Ale udało nam się tak to wszystko zorganizować, że dzieło rozpoczęte w poprzednim przedszkolu jest w zmienionej nieco formule jest kontynuowane.

W mijającym roku nastąpiła również zmiana terapeutki pracującej z Julką w domu w ramach specjalistycznych usług opiekuńczych. Taka zmiana jest co jakiś czas wskazana, następuje bowiem przysłowiowe wypalenie materiału. Nowa terapeutka to nowe pomysły, świeże podejście do tematu. Julka jest bowiem wymagającym „uczniem”. Trzeba być kreatywnym, a przy tym uważać czy Julka nie oszukuje. Do wielu „nagłych” sukcesów należy podchodzić z dużą rezerwą. Julka bowiem na świetną pamięć i zdobyte umiejętności w czasie zajęć z jednym terapeutą może z premedytacją wykorzystywać na zajęciach z innym terapeutą. Dlatego na każdym kroku podkreślam, że rodzic powinien wiedzieć co dziecko ćwiczy z daną osobą. Osobiście bardzo mi się podoba gdy terapeuta pyta co Julka ćwiczy z innymi osobami. A nieraz w czasie takiej rozmowy wychodzi na jaw że nagły jakiś naukowy sukces Julki nie wynika z Jej „geniuszu” tylko jest to ciężka praca innej osoby ;)
W tym roku po raz pierwszy uruchomiliśmy środki zgromadzone na subkoncie zebrane w ramach 1 procenta. Wiedząc jaką dysponujemy kwotą poprosiliśmy pracujących z Julką terapeutów o propozycje zakupów inwestycyjnych. I po długich konsultacjach zakupiliśmy sporo rzeczy które są ale i będą w przyszłości wykorzystywane w czasie pracy z Julką.
Do tej pory wszystkie pomoce dydaktyczne kupowaliśmy ze środków własnych.

A trzeba przyznać że nasza szafa z pomocami dydaktycznymi była i jest bardzo dobrze wyposażona.
Do sukcesów należy również zaliczyć pokonanie przez Julkę strachu przed myciem głowy. Było do niespodziewane wydarzenie. Odkryliśmy przypadkowo co było źródłem niepokoju u Julki.

A teraz coś co mam się nie udało.
Nie doszedł do skutku wyjazd do Gdańska. Julka na ten wyjazd jest gotowa od września, ale chyba już uda nam się pojechać w styczniu no może na początku lutego. Dla tych co jeszcze nie wiedzą podaję ważną informację. Julka bierze udział w projekcie ASC-Inclusion.

Do osobistej porażki Julkotaty należy zaliczyć, udział w nieudanej próbie odwołania ze stanowiska osoby która los osób takich jak Julka ma w … głębokim poważaniu. Tak więc w dalszym ciągu Julka musi być mieszczuchem. Nie wiedzieć czemu ale źle bym się czuł mając świadomość że pieniądze z budżetu zamiast na Julkę szły by na wypłaty dla zatrudnionych po znajomości urzędasów.

No ale najważniejsze że Jula robi dalej niesamowite postępy, jest szczęśliwa, spełniają się Jej pojawiające się niespodziewanie marzenia. Czego chcieć więcej.
A my, Julkorodzice musimy się martwić co dalej ;) Przecież w 2015 roku Jula pójdzie do szkoły…..

Podziel się
  • http://www.dzielnyfranek.blogspot.com Agnieszka

    Jakby wszystko, co założymy i o czym marzymy się udawało, byłoby zbyt pięknie. Mimo dwóch niespełnionych założeń wynik za rok 2013 macie naprawde imponujący.
    Gratulacje dla Julki i Julkorodziców:)
    Oby nadchodzący rok był dla Was przynajmniej tak samo dobry:)

    • rodzice_julki

      No w tym roku dalej szalała klątwa Julki – i sporo terapeutek zaciążyło ;) Oby w przyszłym było lepiej. Julka zebrała fajne grono pracujących z nią kobiet.