Nalot Policji

Julka jest przeziębiona, kaszle, nos zatkany a zbliżają się święta. Po rodzinnej naradzie postanowiliśmy nie ryzykować i poszliśmy do naszej przychodni do pediatry. W poniedziałkowe popołudnia przyjmuje inna lekarka, taka u której jeszcze nie byliśmy. Zbadała Julkę, przepisała odpowiednie specyfiki wydała zalecenia odnośnie najbliższych dni – Jula ma święta spędzić w domu. Jak już byliśmy w przychodni, Julkomama poprosiła o skierowanie do Ośrodka Wczesnej Interwencji. Ponieważ byliśmy sympatyczna przedstawicielka służby zdrowia nie znała Julki, Julkomama bez zastanowienia powiedziała że Jula ma autyzm. Co prawda taka informacja widnieje na pierwszej stronie karty medycznej ale co słowo rodzica to słowo rodzica. Ta informacja spadła na młodą lekarkę jak grom z jasnego nieba, zdołała tylko powiedzieć – Naprawdę?? . Po chwili przyznała że gdybyśmy Jej tego nie powiedzieli nie zorientowała by się że Julkę może to dotyczyć. Nie bardzo wiedziała jak to powiedzieć, ale w końcu przyznała że jakiś czas temu powiedziała matce czterolatka, że Jej ukochane dziecko może mieć autyzm. I był to niestety Jej ostatni kontakt, z tą rodziną, gdyż matka „śmiertelnie” się obraziła i zarzuciła lekarce daleko idącą niekompetencję. Mikołaj

Zrobiliśmy niezbędne zakupy w aptece wracamy sobie do domu. Jesteśmy już pod naszym blokiem gdy podjeżdża radiowóz, wysiada z Niego nie nie Święty Mikołaj ale policjant i idzie za nami. My jeszcze niczego nie świadomi, żartujemy sobie z naszego Tisia że chyba była niegrzeczna i pewnie powinna spodziewać się wizyty pana w charakterystycznym mundurze. Julkomama zaczęła szukać kluczy w przepastnej torebce gdy funkcjonariusz naciska „nasz” guzik od domofonu. Okazało się że ….znalazły się kradzione ponad tydzień temu dokumenty. Julka pobladła, policjant chciał zapytać o imię naszej córeczki a Jula w płacz. Ze łzami w oczach mówi że będzie już grzeczna. No ale tak czy inaczej policjant musiał do nas wejść. przepływ informacji w Policji jest zdumiewający. Policjant wiedział, że na terenie sąsiedniej gminy znaleziono „zgubione dokumenty” nic nie wiedział o zgłoszonej kradzieży. Wszytko się „odnalazło”, dowód osobisty, karty bankowe, karty rabatowe a nawet bilet autobusowy ;) Nie było tylko skórzanego portfela koloru czerwonego. Tak więc za kilka dni Julkomama będzie musiała jeszcze raz złożyć wizytę na ulicy Jagielońskiej. Początkowo policjant mówił o dniu jutrzejszym ale po głębokim namyśle stwierdził że lepiej będzie to uczynić po świętach. Julkomama pobiegła do Lidla gdyż odzyskała kartę z nalepkami upoważniająca do odbioru książki kucharskiej ;)

 

Podziel się
  • http://kordella.blogspot.com/ Kaśka

    I to chyba najlepszy prezent na święta,. Nowe dokumenty wyrabia się wieki. Zdrowych pogodnych świat dla was

    • rodzice_julki

      Nowy dowód osobisty już odebrany, karty z banku już też dotarły.