Mężatka

Spokojnie, spokojnie Jula żyje i ma się całkiem nieźle. Powiem więcej małżeński staj najwyraźniej naszej niesfornej córeczce służy. Upss, pewnie nie wszyscy wiecie, że w ubiegły czwartek Julka wzięła ślub. Gdy wracaliśmy w czwartek z popołudniowych zajęć w Titumie zostałem poinformowany, że w czasie leżakowania wzięła ślub. Wybrankiem okazał się niejaki Leoś, kolega z grupy. Gdybym się nie domyślał celowości takiego a nie innego postępowania córka wskazała odpowiedni trop. Powiedziała dobitnie, że jak się kogoś kocha to trzeba brać ślub. Żadne tam wolne związki, tak zwane życie na kocią łapę ;) W czasie ceremonii miała na głowie kocyk i patrzyli sobie w oczy. Ślub jak ślub ale mnie martwi zupełnie coś innego, i nie jest to bynajmniej niezaproszenie rodziców na tak ważne wydarzenie. Kilka miesięcy temu, stanowczo stwierdziła, że TE sprawy to dopiero po ślubie ;)

Mikołaj odwiedził również Julkę, tego zacnego człowieka nasz Tisio spotykał kilkukrotnie. Pierwszy raz już w ubiegłą środę, gdy zgodnie z tradycją wolontariusze przygotowali małe upominki dla podopiecznych naszego stowarzyszenia. Julka mogła przez niemal godzinę ćwiczyć w czerwonej czapce na głowie. Ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu po spotkaniu z tym Mikołajem wracała z pluszakiem pod pachą. Jest to o tyle zaskakujące, że Jula nie przyjmuje pluszaków od „obcych” ludzi. Wcześniej pluszaka próbował Jej wręczyć wujek, a także ulubiona logopedka, oczywiście bez powodzenia. Jednak Mikołaj to Mikołaj ;)

W piątek Mikołaj odwiedził Julki przedszkole. Otrzymane słodycze, zostały schowane w szafce. Julka na każdym kroku przypominała o lekarskich zaleceniach, nawet w sklepie w czasie zakupów pytała czy oby na pewno może ten produkt jeść. Ale wracajmy to tematu, w przedszkolu dzieciaki nie dostały zabawek indywidualnie, zabawki takie „full wypas” dostały do wspólnego korzystania w czasie zabaw w swojej sali. Osobiście takie rozwiązanie bardzo mi odpowiada.

No ale ten „główny” Mikołaj dopiero zawitał do Julki w sobotę. Dlaczego dopiero w sobotę? Powód jest bardzo prosty, był to sędziwy Mikołaj, będący już od kilku lat na emeryturze ;) Co tu dużo ukrywać, przecież On wręczał prezenty Julki tacie gdy był w Jej wieku.

A tak na poważnie, sobota została wybrana nieprzypadkowo, Julka mogła nacieszyć się otrzymanymi prezentami. Przed otrzymaniem prezentu Jula z gracją zaprezentowała swój popisowy numer „baletowy” powiedziała wierszyk przygotowywany na jasełka, a ponieważ dobrze Jej szło, postanowiła opowiedzieć dowcip. No ale wystarczyło, że otrzymała dwie ciężkie torby i zupełnie zapomniała o hojnym gościu. A że Mikołaj był sędziwy, to i miał sklerozę. Dopiero w niedzielny poranek okazało się, że jeszcze jest jedno szczelnie opakowane wielkie pudło. Jeszcze nie widziałem aby ktoś tak błyskawicznie zrywał ozdobny papier pakowy ;)

I teraz tylko oczekiwanie na gwiazdkę. No ale aby Mikołaj nie zapomniał o Julce w przyszłym roku, postanowiła uprzedzić fakty i w poniedziałek sama do niego „zadzwoniła”ze swojego barbiowego telefonu. Ładnie się przedstawiła i poinformowała o czym marzy. Przeciez jak Mikołaj już teraz to zakupi, to będzie musiał do Niej przyjść ;)

.

Podziel się