Julkotata wkracza do akcji

Kilkanaście dni temu w przedszkolu wywieszono ogłoszenie, że dzieci mogą przynosić własnoręcznie lub z pomocą rodziców wykonane ozdoby na choinkę która zostanie wspólnymi siłami całego przedszkola ubrana i ozdobiona.
Ponieważ w przygotowaniu pracy plastycznej na jesienny konkurs Julkotata nie brał udziału postanowił że ciężar odpowiedzialności za wykonanie ozdoby choinkowej bierze na siebie ;)
Rzecz jasna pomocny był internet, przy wyborze ozdoby która miała zostać wspólnie z Julką wykonana były brane dwa kryteria. Po pierwsze miała być ładna, a po drugie do wykonania dzieła w jak największym stopniu należało wykorzystać materiały dostępne w domu, a więc np takie które zostały uprzednio zakupione do poprzednich programów terapeutycznych.

Wybór padł na ażurową bombkę.
Końcowy efekt pracy Julki z tatą wygląda tak:

Mała bombka
Duża bombka
Oczywiście to są dwie różne bombki, jedna mała druga duża.

A teraz  dla zainteresowanych jak takie „cudo” wykonać.

Lista niezbędnych materiałów nie wygląda imponująco, trzeba sobie bowiem przygotować balonik do dmuchania, kordonek, wazelinę kosmetyczną, klej montażowy w płynie, brokat w sprayu, wodę, szpilkę i trochę cierpliwości.

Zaczynamy od nadmuchania balonika do rozmiarów docelowej bombki. Najtrudniejszy jest wybór odpowiedniego balonu, gdyż niektóre egzemplarze gdy są jeszcze słabo nadmuchane przyjmują najdziwniejsze kształty.
Nadmuchany balon mocno zawiązujemy na supeł, tak aby nie uciekało z niego powietrze. Warto upewnić się czy nie ma jakiegokolwiek wycieku gdyż nasza praca może pójść na marne, tak jak się to mam przydarzyło.

Gdy już jesteśmy pewni że nie będzie jakiejkolwiek niemiłej niespodzianki pod węzłem na baloniku zawiązujemy lekko koniec kordonka.
Teraz będzie coś trudnego ;) Nakładamy na balon wazelinę, którą następnie rozcieramy po całej powierzchni, tak aby każde miejsce było nasmarowane.

Pokryty cieniutką warstwą wazeliny balon owijamy kordonkiem. Należy przy tym pamiętać aby nie używać zbyt dużej siły gdyż spowoduje to zniekształcenie balonu a także uprzednio nawinięte warstwy będą luźne, zepsuje to końcowy efekt wizualny. Balonik powinien być owinięty dość szczelnie, a kordonek jak najczęściej się krzyżować pod różnym kątem aby otrzymana konstrukcja była sztywna i stabilna. Koniec kordonka ponownie zawiązujemy pod supełkiem na baloniku. Możemy zostawić kawałek nitki która będzie mogła zastać wykorzystana przy wieszaniu ozdoby na choince.

O a teraz niestety trzeba będzie się trzeba wybrudzić. Każdą nitkę trzeba bowiem pokryć warstwą kleju. My posłużyliśmy się klejem który pozostał po montażu mebli oraz klejem Wikol. Ponieważ klej jest gęsty, aby pokrył kordonek trzeba go rozcieńczyć wodą. Julkotata nakładał sobie klej na dłoń i robił „okłady” balonikowi. Te osoby które nie chcą się pobrudzić klej mogą nakładać pędzelkiem. Ważne jest aby klejem pokryć wszystkie „sznureczki” tak aby klej mógł w nie wniknąć i usztywnić bombkę.

Gdy jesteśmy pewni, że klej został nałożony wszędzie tam gdzie powinien wieszamy balonik do wyschnięcia. Aby uniknąć domowej awantury pod balonik warto podłożyć jakąś podstawkę, gdyż klej będzie ściekał i może pobrudzić np. dywan ;)

Gdy szkielet bombki całkowicie wyschnie, trzeba zacisnąć kciuki i szpilką przebić balonik. resztki balonika wyciągamy z wnętrza bombki.

Pora na finał ;) bombkę lakierujemy brokatem. Ponieważ jest to konstrukcja ażurowa, spora jego część znajdzie się w powietrzu i pokryje to czego nie powinna. Lakier zmiękczy konstrukcję więc podobnie jak przy malowaniu klejem trzeba powiesić bombkę aby wyschła.

Pracy jest niewiele ale trzeba rozpocząć wcześniej z uwagi na konieczność schnięcia dzieła. Prace rozpoczęto w poniedziałek wieczorem. Wtorkowe popołudnie poświęcono na lakierowanie, i tak w środę rano bombki mogły zostać komisyjnie dostarczone do przedszkola.

Podziel się