Pora zamilknąć

W czwartek Jula wróciła z przedszkola z mega wielką chrypą.  I to dość osobliwą, przez kilka minut nie może niemal nic powiedzieć, by po chwili głos powrócił do pełnej sprawności. Nic dziwnego, że przedszkolny kolega posądził naszego Tisia o symulanctwo, że ta całą chrypa to jedna wielka ściema. Wracając z przedszkola piękniejsza część rodziny była w aptece po coś co pozwoliło by Julce szybko powrócić do pełnej sprawności. A tam sympatyczna pani farmaceutka poleciła lody, ojjj tego nie trzeba dwa razy powtarzać ;) W domu Jula dopadła kubełek z lodami i mieliśmy obawy czy aby do bólu gardła nie dołączy ból brzucha. Wszak to Julce „zapisano” lody a nie rodzicom. A jak boli gardło, to trzeba chodzić w papierowej koronie na głowie – to taka autorska metoda lecznicza Julki.
Królowa Julka

Piątek to ostatnie spotkanie z panią terapeutką w domu. Jula uparcie twierdziła że nie da rady ćwiczyć, ewentualnie może złożyć swojej pani D. życzenie świąteczne i tyle. Ponieważ tak czy inaczej aby dopełnić formalności terapeutka tak czy inaczej musiała do nas przyjść nie odwoływaliśmy zajęć. Pamiętacie zapewne, że kilka dni temu robiliśmy całą rodziną kartkę świąteczną, postanowiliśmy zatem aby wręczyć ją terapeutce która sporo czasu spędza u nas w mieszkaniu. Jula miała niestety inne plany, powiedziała Nie. No ale na szczęście dotarła przesyłka z klubu rodzica JiM w środku kartki pocztowe. Więc może Julka napisze życzenia świąteczne na jednej z otrzymanych kartek. Uffffffff zgodziła się. Napisała, literka po literce, – Pani D. – terapeutka a następnie wesołych świąt życzy Julia N. I z tak przygotowaną „niespodzianką” oczekiwaliśmy na terapeutkę. Gdy już przyszła na wstępie oceniła stan zdrowia naszej córeczki i orzekła coś da się zrobić, najwyżej będą mało rozmawiać ;) I wiecie co?  Wytrzymałą całe zajęcia – bite dwie godziny i to nie wszystko – była w niezłej kondycji, słabą mowę rekompensowała sobie dobrą koncentracją. Jeszcze przed zajęciami Julka wręczyła z mozołem wypełnioną kartkę pocztową ale to nie wszystko – terapeutka już miała się z nami na dobre pożegnać na całe dwa tygodnie gdy Julka woła że to jeszcze nie koniec i biegnie po „przedszkolną” kartkę i wręcza terapeutce.  Nie muszę Wam nawet mówić jaki byłem dumny z córki, wiem ile dla Niej znaczyła ta kartka.

Podziel się