Co w Tisiu siedzi?

Wczoraj miała jakiś dziwny dzień, prawdopodobnie zły dzień miał mieszkający w Niej autyzm. Zaczęło się gdy trzeba było ubierać się aby pojechać do babci.  Jula ogłosiła że nie będzie wstawać z łóżka gdyż musi oglądać pełnometrażowy odcinek „Tomek i przyjaciele”. Był to zupełnie „nowy” film, poprzednie o dieselach ,  zamku Gotfryda czy o wyspie mgieł zna na pamięć tyle razy już je widziała. Rozumiał bym że chce zobaczyć coś czego nie widziała ale w sobotni wieczór gdy reszta rodzina obecna w tym czasie w domu czyli Julkotata oglądał film Tisio miał inne „ważne” zajęcia ;)
Tajemnica niebieskiej góry.   fot. MiniMni+
Gdy już niemal się ubrała obwieściła Julkomamie że, owszem pojedzie ale w białych kozaczkach. Julkomama niemal się zagotowała, ale uznała że skoro Jula ma tylko 5 lat to może modowe zasady Jej nie obowiązują i może  w nich jechać.
Kulminacja nastąpiła wieczorem .
Odkąd z naszej łazienki zniknął piecyk gazowy Julka w wannie mogła by siedzieć godzinami. Leży sobie na brzuchu i „płetwuje”, gdy się  zmęczy robi tajemnicze płynne mikstury. Zazwyczaj ciężko ją z wanny wyciągnąć, nawet gdy uda się Ją skłonić do wspólnego mycia głowy finał i tak jest jeden. Trzeba przetrzeć ręcznikiem włosy aby woda nie kapała na twarz i dzielny. mocno pomarszczony Tisio kończy to co zaczęła wcześniej.

No ale wczoraj było inaczej. W pewnym momencie Jula krzyczy że chce aby już kończyć kąpiel. Idzie więc sobie Julkotata do łazienki wkłada rękę do wody i …. niemal ją sobie odmroził.  Woda lodowana,  Tisio zaczyna się powoli trząść z zimna. Okazało się że odkręciła sobie na chwilkę zimną wodę, gdyż chciała o dziwo zrobić sobie ją cieplejszą ;)
Trzeba było rozpocząć  procedurę awaryjną, zazwyczaj po kąpieli wyciąganie korka z wanny to przywilej naszej córeczki no ale nie tym razem. Teraz liczyła się każda chwila ;)
Gdy zimna woda opuszczała naszą wannę Julka kucająca na „siedzeniu” miała błyskawicznie mytą głowę. Po chwili opatuloną w ręcznik została przejęta przez Julkomamę.
Znaleźliśmy buteleczkę z syropem wzmacniającym odporność w czasie  jesiennych przeziębień i od razu dostała dawkę dwóch łyżeczek. Przeżyła, oznak przeziębienia nie ma jak do tej pory tylko rano twierdziła że Jej brzuszek jest zmęczony i musi odpocząć.

Podziel się
  • http://kordella.blogspot.com/ Kaśka

    A moze wprost przeciwnie bardziej się zahartuje, weż takie morsy np :)