Ach te emocje

Sobotni wieczór, godzina 18-sta, co Julka może w tym czasie robić? Jest na zajęciach u psychologa ;)
Mieliśmy rzecz jasna iść kilka godzin wcześniej ale poproszono nas abyśmy jeśli jest to możliwe zgodzili się na zamianę terminu. Ponieważ jak już zapewne wiecie sąsiadujemy z naszym stowarzyszeniem, a na wieczór nie mieliśmy innych planów zgodziliśmy się ;)
Ponieważ zajęcia były zaplanowane na całą godzinę, zaproponowałem terapeutce że jeśli nie ma nic przeciwko to poobserwuję jak Julka „pracuje” na zajęciach. Oczywiście nie miała, tak więc siedziałem sobie wygodnie w fotelu i obserwowałem jak nasz Tisio pracuje.

Na początek – emocje. Julka na podstawie zdjęcia twarzy musiała rozpoznać czy dana osoba jest wesoła, smutna, przestraszona i tak dalej i dalej. Jeśli z tą częścią zadania sobie radziła to o wiele trudniej było Julce opowiedzieć co takiego się stało że taka osoba jest np. smutna, albo zła.
I tak przykładowo pani była smutna bo dostała esemesa z pracy że się  …spóźniła. Inny pan był przestraszony gdyż krasnoludki zrobiły mu psikusa.

Kolejnym zadaniem było układanie historyjek obrazkowych w odpowiedniej  kolejności a następnie opowiedzenie w kilku zdaniach co widać na obrazkach. Niestety tutaj dała o sobie znać Julki ….znakomita pamięć  wzrokowa. Okazało się bowiem że jakiś czas temu na tych obrazkach ćwiczyła u logopedy. Wszystko było by dobrze i sprawa by się nie wydała gdyby Julka nie poprosiła o pewną konkretną historyjkę, która znajdowała się w teczce z obrazkami.

Na sam koniec, gdy dorośli rozmawiali na pewne (nie mogę powiedzieć jakie )tematy Jula miała za zadanie odwzorować z płaskich trójkątów określony wzór, oczywiście widoczny na kartce.

Jakie refleksje i spostrzeżenia po tych zajęciach. Nie dowiedziałem się niczego nowego czego wcześniej bym nie wiedział o swoim dziecku. Doskonale wiem że gdy Jej coś nie wychodzi potrzebuje małej motywacji i po chwili zwątpienia i załamania dalej ładnie pracuje. Julce nie trzeba mówić co konkretnie ma zrobić aby ruszyć dalej z miejsca. Równie skuteczne jest są słowa: pomyśl chwilkę, wiem że dasz radę.

Od kilku dni, bodajże od piątku Julka mówiła nam że kolega z grupy  przedszkolnej  już  Jej nie lubi . Było to trochę dziwne gdyż nic na to nie wskazywało. Gdy ją pytaliśmy dla czego tak uważa odpowiadała dość mętnie ;) Tak więc wczoraj rano w drodze do przedszkola postanowiła zapytać mamą jako doświadczoną kobietę czy może zapytać Tego kolegę czy będzie ją ponownie lubił. Kilka godzin później …
Wracamy sobie wieczorem z zajęć i nasz Tisio radośnie melduje że kolegą już ją lubi, szli razem w parze na obiad. Sam kiedyś widziałem jak dwie małe dziewczynki przedszkolanka ustawiła razem w parze a te jakoś nie pałały do siebie sympatią.  Dobrze że przedszkolanka tego nie widziała bo była by poważna konsekwencja karna ;)

Podziel się