Mocne argumenty

Dzisiaj Julka obudziła się jakaś „dziwna”. Zazwyczaj obowiązkowe poranne płatki które zazwyczaj pochłania pełnymi łyżkami, ale nie tym razem. to nawet nie było delektowanie się smakiem, Julka wyławiała z mleka jedną czekoladową kulkę z trudem ją zjadała. Pojawił się też kaszel. No ale nasza córeczka idzie w zaparte. Nic Jej nie jest, Ona jest całkowicie zdrowa i MUSI iść do przedszkola. Pamiętacie zapewne, że gdy miała wypadek na placu zabaw i ledwo ruszała głową też miała podobne zdanie. Na delikatną sugestię, że może dzisiaj by została w domu, gdyż i tak zgodnie z wcześniejszymi planami musiała by wyjść z przedszkola zaraz po obiadku, zareagowała płaczem. Argument za pójściem do przedszkola był jeden i aż jeden … w przedszkolu będą tęsknić za Nią dwie koleżanki (oczywiście wymienione z imienia i nazwiska) i będą z tego powodu smutne. Musi więc iść i koniec, nie ma dyskusji. Niemal kwadrans zajęły negocjacje, aż w końcu uległa i zgodziła się spędzić kolejne kilka godzin w mieszkaniu.

Ostatnio pojawiła się coś nowego a zarazem zastanawiającego. Gdy nasza niesforna córeczka, robi coś co nam rodzicom, terapeutom czy nawet przedszkolankom średnio się podoba i pytamy dlaczego tak a nie inaczej zrobiła odpowiedź jest krótka – bo tak muszę, bo tak trzeba, mamo wiesz że …, bo ja ci powiem dlaczego, bo tak musi być.

Działa to również w w drugą stronę, gdy my rodzice mówimy coś co nie podoba się naszemu Tisiowi, Julka zaniepokojona niepewnie pyta … mamo czy się pomyliłaś ? mając nadzieję że za chwilę usłyszy to co chce usłyszeć. No kiedy odpowiedź jest identyczna jak ta pierwsza , ton Julki głosu się zmienia i niemal krzycząc mówi Ale ty się pomyliłaś!

 

Podziel się