Jak to z dietą było

To już niemal cztery lata odkąd posiadamy diagnozę naszej niesfornej córki – autyzm wczesnodziecięcy F84.0. Mając papier w ręku, człowiek zastanawia się co dalej. Nam było o tyle łatwiej, gdyż już od kilku miesięcy współpracowaliśmy z naszym guru od autyzmu. W razie jakichkolwiek wątpliwości mogliśmy o wszystko zapytać kogoś komu ufaliśmy.
Pierwszym odruchem jest myśl że dla dziecka trzeba zrobić wszystko co tylko jest możliwe. I niestety nie chodzi tutaj o samą terapię. Niemal „zielony” w sprawach autyzmu człowiek jest bombardowany informacjami i dietach, odtruwaniach, konieczności przeprowadzania „specjalistycznych” badań za oceanem. Nie będę „ściemniał” i udawał że nie myśleliśmy o takich rzeczach. Dowiedziałem się gdzie można przeprowadzić analizę pierwiastkową włosa- okazało się że dwie ulice od nas jest taki ”specjalistyczny” gabinet. O ile mnie pamięć nie myli to czymś podobnym trudniła się nasza sąsiadka z klatki, no ale w owym czasie zniknął szyld reklamujący Jej działalność. Niestety to wszystko kosztuje i to nie mało. I wtedy zapala się w głowie lampka ostrzegawcza,czy to oby na pewno jest niezbędne. Pytaliśmy więc osoby do których mieliśmy zaufanie i byli od wielu lat w autyzmowej branży. Dowiedzieliśmy się że owszem część rodziców stosuje różne diety, karmi dziecko suplementami ale nie jest to konieczne. Ufffffffff,skoro to nie jest konieczne to trudno ryzykujemy i będziemy na tyle pomagać Julce na ile nas stać, bez konieczności zaciągania kredytu hipotecznego, bez wyprzedaży majątku. Jedyne na co wydaliśmy kilkanaście złotych to zakup nasion stevii. Ale coś kiepsko nam szło ogrodnictwo i nawet to co już wykiełkowało po kilku tygodniach padło ;)
Co więcej bez przeprowadzania badań na obecność candidy pozwalaliśmy Julce zajadać się miodem prosto z naszej pasieki.
Julkomama dostała od pewnej zatroskanej matki namiary na pewną krakowską „lekarkę” która opracuje dla Julki odpowiednią dietę. Podstawą owej diety są perlicze (a może przepiórcze) jaja, i według zapewnień naszego „informatora”są one dobre na wszystko. Kilka lat temu były dostępne między innymi w dwóch rzeszowskich hipermarketach, z czego w jednym były niedobre, niestety nie dopytałem się dlaczego.
Tak więc skupiliśmy się na tym na co nas było stać, na profesjonalną terapię. Oczywiście efekty nie przyszły od razu. Przez wiele miesięcy nie było widać żadnych efektów. Ale nie poddawaliśmy się. Cieszyliśmy się z każdego najmniejszego sukcesiku.
Oczywiście były chwile zwątpienia, ale wiedzieliśmy że więcej już nie możemy zrobić.
Współpracowaliśmy między innymi ze świetnym neurologopedą, który kwestionował autyzm u Julki. Pierwszym odruchem po usłyszeniu takich słów kilka tygodni po diagnozie było zadawanie pocieszających pytań w myślach a może to rzeczywiście nie autyzm. Dopiero sprowadzenie nas na ziemię, że ten specjalista może jest świetny w tym co robi to autyzmu nie uznaje i będzie do upadłego negował wszelkie diagnozy potwierdzające autyzm. A to że nie współpracujemy z ową panią, nie wynika z takiego a nie innego podejścia do kwestii Julki autyzmu. Powód był banalny, brak czasu, spowodowany rozpoczęciem nauki w przedszkolu.
No a wracając do diety. Minęło kilka lat i matka (ta od jaj) niechcący powiedziała, że Jej dziecko nie chodzi na różne imprezy z rówieśnikami, nie bywa w przedszkolu w czasie posiłków z jednego banalnego powodu….dzieci mogły by ją poczęstować „zakazanym” jedzeniem, a ta nieopatrznie by to zjadła i cała kilkuletnia praca poszła by na marne.
To że w przedszkolu nie jadła wielu rzeczy na obiadach to nie była nasza prośba tylko naśladownictwo przez naszą córeczkę pewnej koleżanki tak samo”mądrej” jak Julka. Od września zasada jest prosta Julka musi spróbować wszystkiego co wchodzi w skład posiłku. I co … coraz więcej do niedawna niejadalnych warzyw, zup staje się jadalnymi.

Z ostatniego zamieszania w kwestii „leczenia” autyzmu może być zadowolony Julki dziadek. To on nie zważając na nasze protesty z mozołem wyławiał z zup natkę świeżej pietruszki gdyż tak sobie życzyła Jego wnuczka.

Podziel się
  • http://www.dlakubusia.com.pl Zosia

    Pietruszka-to Ci Julcia