Taniej to znaczy …

Kilka dni temu ostatnie tchnienie wydało „nasze” żelazko. Jak Julkomama chce się odstresować to ….prasuje. Bez tego przedłużenia kobiecości sytuacja w domu była mocno napięta. Nie pozostało nic innego jak wysupłać trochę zaskórniaków i kupić nowy, lepszy model. W pierwszych krokach udaliśmy się się na zwiedzanie sklepu internetowego, wiedząc że można sobie zarezerwować wybrany towar i odebrać w pobliskim sklepie. Julkomama wypatrzyła sobie fajne żelazko, tylko cena była trochę niefajna. No ale od czego są porównywarki cen. Znaleźliśmy identyczne ale o kilkadziesiąt złotych taniej w innej sieci sklepów w której również towar można zamówić i za drobną opłatą odebrać w sklepie. Dostawa miała trwać dwa dni, no ale nie było żadnej informacji ze sklepu. Zniecierpliwiona Julkomama zaczęła przeglądać stronę internetową sklepu a tam nie można znaleźć tego żelazka ;) W podobnej cenie było ale zupełnie inne o wiele gorszych parametrach. Do dłuższych przeszukiwaniach serwisu i tamto wymarzone również się znalazło. Tyko cena była zupełnie inna ;) Po naszym zakupie wprowadzono promocję – darmową dostawę do domy. Cena  wybranego przez nas uprzednio towaru wzrosła o kilkadziesiąt złotych. Nie pozostało nic innego jak zadzwonić do sklepu i zapytać się czy już dotarło żelazko. Uff… jest.

Nie do końca wiem, jak przebiegał pobyt Julkomamy w sklepie, ale po wyjściu wszem i wobec oznajmiła że więcej tam nie pójdzie.

Odbiór i płacenie za niewielką paczuszkę trwało niemal pół godziny. Nie obyło się bez dzwonienia do centrali aby rozwiązać problem z „nieprawidłową” ceną. No ale my kupiliśmy żelazko po cenie przedpromocyjnej dzięki temu zostały fundusze na kolejną nagrodę za dobre sprawowanie ;)

Bosch-TDA 2610

Podziel się