Refleksje taty

Wiele osób dziwi się dlaczego tak mocno odpuściliśmy zajęcia terapeutyczne w Julki przedszkolu. Przecież to placówka niepubliczna i można by było wymóc na dyrekcji więcej godzin wsparcia terapeutycznego. Gromy na nas sypią się gdy mówimy że dostaliśmy więcej niż chcieliśmy.
Jeszcze kilkanaście miesięcy wszystko było w najlepszym „porządku”. Jula rano szła do przedszkola specjalnego, popołudniu miała terapię w ramach wczesnego wspomagania rozwoju, specjalistycznych usług opiekuńczych czy też titumowskich zajęć. Gdy rozpoczęliśmy integrację w „normalnym” przedszkolu Jula zobaczyła „inny świat”. Możecie mi wierzyć ale to nie był dla Julki łatwy okres, chodzenie do starego przedszkola traktowała jako swoistą karę. Panie w przedszkolu robiły co mogły ale to i tak nie było to o czym marzyła Julka.
Zmiana przedszkola wymusza na nas niezłą logistyczno-czasową łamigłówkę. Staramy się aby zajęcia terapeutyczne jak najmniej kolidowały z obecnością Julki w przedszkolu. Julka ma być przedszkolakiem pełną gębą a nie gościem w przedszkolu. Nasza niesforna córeczka na tyle dobrze funkcjonuje że wspólne zajęcia z rówieśnikami, spontaniczne zabawy na przedszkolnym placu zabaw są dla Niej czymś oczywistym.
Trudno mi sobie wyobrazić sytuację gdy dzieciaki idą się bawić a Julka musi zostać w przedszkolnej sali aby mieć „obowiązkową” terapię. Mimo, że Julka wręcz uwielbia zajęcia z terapeutami była by to dla niej najgorsza kara. Julka do tej pory ma takie dni że niezbyt pewnie czuje się w grupie dzieciaków, a z niektórymi zna się już ponad rok. Właśnie dlatego w Julce grupie jest dodatkowa pani, która w trudnych przedszkolnych sytuacjach Jej pomaga. Nie ma nic piękniejszego jak sytuacje gdy nasz Tisio opowiada o swoich kolegach i koleżankach z grupy” moje dzieciaki”, wiemy wówczas że to co robimy jest dla Niej dobre.
I właśnie na to idzie „Julki” subwencja oświatowa. Julka na zapewnione wsparcie tzw. cienia, który jest w pobliżu przez cały czas, a w „wolnym” czasie, czyli gdy reszta Julki grupy leżakuje (Julka nie lubi leżakować) Tisio się uczy.
Julka już ponad 4-ry lata ciężko pracuje aby ujarzmić swojego „kolegę” autyzma. Oswoiła go na tyle że może być „zwykłym” przedszkolakiem.
Jeśli ktoś zaproponowałby mi aby zwiększyć ilość godzin terapii w przedszkolu aby mieć „wolne” popołudnia odmówił bym. Czasu przedszkolnego nie da się w przyszłości oddać Julce.
Jeśli komuś zależy na intensywnej terapii dziecka w przedszkolu to najlepiej nadają się do tego placówki specjalne.

Podziel się
  • http://autystyczne-tygryskowo.blogspot.nl Ania

    podoba mi sie takie podejscie. Bez sensu jest pchanie dziecka na wszystkie mozliwe terapie, bo „tak trzeba”, bo „inni tak robia”, bo „autysta musi” itp, nawet kosztem przemeczonego dziecka. Czasem swiadome zycie jest najlepsza z mozliwych terapii. Zycia z autyzmem nie da sie nauczyc przy stoliku, przyswojona tam teorie trzeba przecwiczyc w praktyce.

    • rodzice_julki

      Stając przed wyborem: ciekawe wydarzenie w przedszkolu czy terapia zawsze wybieramy … przedszkole. W ramach terapii Julka idzie do sklepu, na plac zabaw czy do centrum zabaw.