Po(d)pis

Po tygodniach przygotowań, w końcu nadszedł ten dzień ….Julkomama poszła na klasowe spotkanie po latach. Jak szaleć to szaleć więc kilka dni temu Julomama zapisała się na wizytę u kosmetyczki. Pech chciał, że robiła to w obecności naszego Tisia. Skoro mama idzie na takie coś fajne to Jula też nie może być gorsze. Zostało ustalone, że Julce wystarczy samo przyłożenie pudru do twarzy, czy jak to się fachowo nazywa. Niestety na kilkadziesiąt minut przed tym jakże upragnionym wyjściem do kosmetyczki nasza niesforna córeczka …. usnęła. Przebudzona po chwili twierdziła, że dziś nie pójdzie, może innym razem. Jakiś czas temu też przespała obiecaną wizytę w centrum zabaw dla dzieciaków, dlatego wiedzieliśmy, że Jula nie wie co mówi. Pozwolenie na dalsze spanie skutkowało by jednym ….wieczornym płaczem. Tak więc na tyle „wyreanimowaliśmy” Julkę, że wizyta u kosmetyczki się odbyła, tylko kilka minut się kobiety spóźniły. Pani kosmetyczka zajmowała się upiększaniem urody 5-latki niecałe3 minuty. Ale i tak omal nie pękła z dumy. Przypuszczam, że o wszystkim w poniedziałek opowie koleżankom z przedszkola.

No aby nie było, że Julka cały czas zajmuje się tym czym takie małe dziewczynki nie powinny a może jeszcze nie muszą, popatrzcie na poniższy rysunek ;)podpis Julii
Nie tematyka pracy jest najważniejsza, są tam drzewa i wycięta niemal niewidoczna chmura, jest jeszcze coś…
Spójrzcie na górny lewy róg. To jest Julki podpis. Oczywiście samodzielny ;)

Na najbliższym zebraniu  Titum-a (5 listopada, godzina ta co zwykle, miejsce to samo ….gdyby kogoś interesowało) zapytam czy Julka może potwierdzać swoim podpisem obecność na zajęciach ;)

Podziel się
  • http://braciapetelczyc.blogspot.com/ mama braci Petelczyc

    Pięknie!!!
    Brawo, brawo, brawo!!!
    Pozdrawiamy :-)