Nowy rok….szkolny

W końcu Julka się doczekała – po wakacyjnej przerwie może ponownie jeździć na Baranówkę na zajęcia w ramach wczesnego wspomagania rozwoju ;) A taki wyjazd wiąże się z jednym -odwiedzinami w cukierni. Po zajęciach obowiązkowo trzeba bowiem zjeść ciastko. Oczywiście ciastko nie może być zakupione przez mamę, obecność w czasie Julki w czasie zakupu jest nieodzowna. Przez całe wakacje jadąc autobusem do babci i widząc w oddali znany szkolny budynek ze złami w oczach pytała się kiedy będzie tam chodzić.
W przedszkolu zmiany, to że zmieni się jedna z Julki przedszkolanek wiedzieliśmy od pewnego czasu, ale w poniedziałek była jeszcze jedna zupełnie nowa pani ;) Julce troszkę trudno przyzwyczaić się do sytuacji w której to pani która jeszcze kilka tygodni temu zajmowała się inną grupą teraz jest z nimi. Przedszkole prywatne to niestety również straszna rotacja dzieci, niemal taka jak na kasie w hipermarkecie. Zwiedzenie w ciągu roku trzech przedszkolu to powód do dumy dla „wymagającej” mamuśki. Od poniedziałku Julka ma kilka nowych koleżanek i chyba jednego nowego kolegę ;)
Nowe dzieci muszą poznać przedszkole, dlatego wczoraj Julki grupa miała spacer po …. przedszkolu. Przedszkolaki zwiedziły gabinet pani dyrektor, były w biurze administracji, o oczywiście u starszaków na piętrze. Z tego ostatniego najbardziej cieszyła się Julka.
A dzisiaj popołudniu przychodzi do Julki nowa terapeutka. Julka postanowiła zrobić psikusa nieznanej jeszcze pani. Zrobiła bałagan w domku dla lalek i zastanawia się co powie pani jak zobaczy taki nieporządek ;)
Ostatnio też zrobiła tacie psikusa i kupiła sobie gazetkę. Przecież to nie tata wyczerpał swoje fundusze przeznaczone na zachcianki. Tak więc Julka przez kilka dni może marzyć tylko o kupnie słodyczy.
Podczas gdy Julka wczoraj ćwiczyła ze swoją panią psycholog, rodzice zrobili Julce prawdziwą niespodziankę – została założona nowa firanka w oknie. Oczywiście z biedronkami.
Nowa terapeutka otrzymała wytyczne od poprzedniej. Osobiście ucieszyły mnie dwie rzeczy.
Po pierwsze terapeutka nie musi się martwić o pomoce dydaktyczne, gdyż posiadamy ich więcej niż niektórzy profesjonaliści. A po drugie z Julką trzeba pracować jak ze zdrowym dzieckiem ;)

Podziel się
  • Klaudia

    Świetnie mi się czytało, jak radzicie sobie z Córką. Gratuluję sił i trzymam kciuki dalej.