Truskawkowe trampki

Julka wraz z Julkomamą wspólnie uznały że trzeba zakupić tenisówki. Te zakupione jakiś czas temu są jeszcze za duże. Przed zakupami zostało przeprowadzone internetowe rozeznanie cen i głowie rodziny zostało zakomunikowane że cała ta „impreza” nie będzie kosztować więcej niż kilkanaście złotych. W poniedziałek po zajęciach udaliśmy się całą rodziną po te wymarzone buty. Niestety to co podobało się na ekranie monitora w sklepie już nie było takie idealne. Jak zapewne się domyślacie, nie skończyło się na jednym sklepie. Pocieszające jest tylko to że nie tylko my tak wędrowaliśmy z taką małą damą po sklepach. Kilka sklepów zwiedziliśmy, w końcu natrafiliśmy na te „idealne”. Podobały się zarówno tej starszej jak i młodszej kobiecie ;) Tylko cena …. była dwa razy większa. No ale nie było innego wyjścia, trzeba było przekroczyć zakupowy budżet. Przecież te buty były z motywami z ulubionej bajki naszego dzielnego Tisia. Nie wiem jak to się stało ale Julka zauważyła ten drobny szczegół dopiero dwa dni po zakupie.
Trampki
Trampki
Oczywiście nie muszę mówić, że we wtorek rano nie trzeba było Julki budzić, co więcej oświadczyła – „tatusiu, dzisiaj mogę sobie odpuścić śniadanie w domu, będę jadła w przedszkolu”.
Stała grzecznie przy drzwiach wejściowych, nie mogąc doczekać się chwili, gdy usłyszy magiczne słowo – wychodzimy.
trampki w trawie
Nie przyszło nam do głowy aby sprawdzić prognozę pogody. Kłopoty zaczęły się w południe gdy przez kilka minut padał intensywny deszcz. Przez kolejne kilka godzin, pogoda była idealna, kałuże zdążyły wyschnąć, więc nie braliśmy kaloszy gdy nadeszła pora wybierania Julki z przedszkola. Ponownie zaczęło padać na kilkanaście minut przed planowanym wybieraniem z przedszkolaka. Na wszystko było już za późno. Mimo, że padało przed kilka minut, ulewa narobiła w Rzeszowie okropnych szkód. Wracająca z przedszkola Julka musiała kluczyć w swoich nowych trampkach, pomiędzy kałużami. Co gorsza, na przystanku Julka niechcący zauważyła czekając na autobus jedną z przedszkolanek. Nie pozostało nic innego jak – stać grzecznie i przeczekać czyhające „zagrożenie”. Dopiero z okiem autobusu było widać wyrządzone przez nawałnicę szkody. Julka nie mogła zrozumieć, dlaczego drzewa są połamane, wszędzie leżą liście.

A teraz kilka zdjęć z autobusu. Może ktoś się domyśla jaka nastąpiła zmiana w życiu Julki?
Julka w autobusie
Julka i autobus
Nowa Julka

Prawidłową odpowiedź podamy (za kilka dni) na Julki fan-page’u, do którego polubienia zachęcamy ;)

Podziel się