Sierpniowe pożegnania

Końcówka sierpnia to dla Julki czas dużych zmian. Już kilkanaście dni temu nasz Tisio przeprowadzi się do „nowej” sali. No może nie całkiem nowej ale gruntownie odświeżonej. Wcześniej uczyły się tam dzieci starsze o rok, więc Julka jest dumna z tego faktu. Może to nie upragniona i wymarzona szkoła, ale już może się nazywać starszakiem. W tych dniach również rzeszowski MOPS przeprowadza zmiany – następuje rotacja terapeutów pracujących z dziećmi w ramach specjalistycznych usług opiekuńczych. W tym roku zmiana dotknęła również Julkę. Po dwóch latach pracy z Julką odchodzi dotychczasowa terapeutka. Przychodząc do Nas poprzeczkę miała podniesioną bardzo wysoko. Nikt Kontynuuj czytanie →

Podziel się

Ach te pieniądze

Julka powoli uczy się że z wybieraniem pieniędzy z bankomatu nie jest tak jak z wodą w kranie. Pieniądze na koncie kiedyś (wcześniej czy później się kończą) a woda z kranu … no jak się nie będzie płacić to pewnie odetną Jeszcze nie tak dawno temu u Julki w kwestii pieniędzy liczyła się ilość a nie jakość – i ta na przykład cztery monety dziesięciogroszowe były lepsze niż jedna pięciozłotowa. Niestety teraz już nie ma tak prosto. Może jeszcze nie wie która moneta ile jest warta ale wie już rzecz o wiele gorszą. Bilon to może i jest fajny dla Kontynuuj czytanie →

Nieszczęścia chodzą parami

Lato nieuchronnie zbliża się ku końcowi. Julka nie może się z tym pogodzić. Chce aby dalej było ciepło. Niestety Julkę dopadło już pierwsze przeziębienie. W piątek w przedszkolu na leżakowaniu miała katar i kaszlała. Julce trudno wytłumaczyć, że jak jest przeziębiona to powinna leżeć pod kołderką, ewentualnie kocykiem. Udało nam się Ją namówić jedynie aby po mieszkaniu chodziła ciepło ubrana. Niestety nieszczęścia chodzą parami i – zostaliśmy odcięci od Internetu. Przez kilka dni dostawca twierdził, że to nasza wina. No ale w końcu zjawił się specjalista, popatrzył, pomierzył i jest to wina …księdza który podniósł stawkę za dzierżawę kościelnej wierzy. Kontynuuj czytanie →

udawana nuczycielka

Julka z terapią logopedyczną ma styczność ponad 4 lata. Miała nie wiele ponad rok gdy zaczynaliśmy (nie wiedząc jeszcze nic o Jej koleżce autyzmie). Przez ten szmat czasu miała więc sposobność poznać różne metody pracy, podejścia do dziecka. Zapewne wiecie już, że nasz Tisio lubi niekiedy pobawić się w logopedę w domu, ćwiczy z lalkami lub rodzicami. Ale wczoraj to dopiero miała niezłą atrakcję. Ale po kolei. Dzień wcześniej dostaliśmy telefon, że w środę jest wolne półgodzinki i czy możemy przyjść. Bez wahania zgodziliśmy się. Stawiamy się na omówioną godzinę, ale jest mały „kłopot”. Jedna z mam (pewnie przez wakacyjną Kontynuuj czytanie →