Sztuka manipulacji

Julka wypoczywa sobie na wakacjach. Miło spędza wolny czas na basenie. Szczegółowej relacji z wakacji można spodziewać się po Jej powrocie do Rzeszowa.

Korzystając z chwili spokoju można więc zastanawiać się nad sensem życia ;)

Zawsze gdy władze samorządowe uzasadniają mieszkańcom potrzebę, konieczność likwidacji jakieś szkoły. Uzasadniają to zazwyczaj niewystarczającymi środkami które gmina otrzymuje w ramach subwencji oświatowej. Jakiś czas temu opisywałem argumenty pewnego samorządowca który w mediach narzekał jak to dużo kosztuje nauka dziecka ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Dla zupełnego laika który usłyszy że miasto, gmina wydaje np. 4 razy więcej na ucznia z autyzmem, niż na jego zdrowego kolegę może być szokująca. I na pierwszy rzut oka argument całkiem słuszny, czy by na pewno. Czy taki „reformator” powie że wydając 4 razy więcej, dostaje 10 razy więcej? Zapewne Nie. Bo i po co. To rodzice dzieci z orzeczeniami są roszczeniowi, rozwalają gminne budżety.
Czy takie nie do końca pełne informacje można wykorzystać przeciwko osobom walczącym o utrzymanie zamykanej szkoły, jak na w Błędowej Zgłobieńskiej. Ależ można.
Wystarczyło obejrzeć wczoraj materiał filmowy z protestu w Aktualnościach rzeszowskiego oddziału TVP. Czego można się dowiedzieć? A tego że wójtowi na oświatę mimo otrzymywania subwencji oświatowej brakuje 8 mln złotych. Czyli bardzo dużo. Nie pozostaje nic innego jak radykalnie ciąć koszty.

Ponieważ wiedziałem ile wynosi subwencja oświatowa, podana przez media kwota wydała mi się jakaś podejrzana.
No ale od czego jest uchwała budżetowa, tam można wyczytać wszystko. Wystarczy kilka minut i wszystko robi się jasne.
Rzeczywiście na oświatę i wychowanie  w mojej gminie jest wydawane blisko 17,7 mln zł, a subwencji oświatowej gmina dostaje ponad 12,7 mln., coraz lepiej, deficyt oświatowy maleje – brakuje już tylko 5 mln.
Trzeba szukać dalej brakujących pieniędzy – na co najbardziej narzekają samorządy? Na przedszkola, a dokładniej ich koszt utrzymania. Zsumujmy wydatki, przedszkola i oddziały przedszkolne w szkołach, łącznie to ok 4,7 mln. Opłaty stałe – dochód znikomy, subwencja oświatowa w tym zakresie nie wiele większa. Nie każdy wie, że z subwencji oświatowej mogą być pokrywane wydatki wyłącznie na przedszkolaki posiadające orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Prowadzenie przedszkola jest to zadanie własne gminy. Wójt pieniędzy na to musi szukać gdzie innej poza subwencją oświatową, no chyba że w tej gminie obowiązuje jakaś inna ustawa o systemie oświaty. Od finansowania przedszkoli są np. wpływy z podatków. Bilansując trzeba wydać na to około 4,5 mln.
To ile nam jeszcze brakuje …..już tylko 0,5 mln.
Szukamy dalej – inwestycje. Przypominam, że placówki niepubliczne z subwencji oświatowej nie mogą przeprowadzać inwestycji. Wszystko muszą przeznaczyć na bieżące wydatki. Spokojnie możemy więc odliczyć wydatki na inwestycje np. termomodernizacje, rozbudowa placu zabaw ;) A co. Skoro wójt dolicza wszystko to ja będę odliczał wszystko, wolno mi.
Odejmijmy sobie jeszcze dowóz dzieci do szkół, funkcjonowanie stołówek, różnego rodzaju szkolenia. I co się okazuje …. z tych rzekomych 8 milionów niemal nic nie pozostanie. A co gorsza możliwe że jeszcze coś z tego zostaje.

Jedno jest zastanawiające. Wszyscy samorządowcy narzekają, że dopiero po odliczeniu wydatków związanych z dotacjami celowymi na placówki niepubliczne, dopiero mogą dzielić to co im zostanie.

I może to o to chodzi?

Podziel się