Niespodziewany powrót

Czas szybko płynie, szczególnie gdy wakacje są spędzane za miastem, na łonie natury. Planowo Julka miała wrócić dzisiaj rano, aby mogła zameldować się na zajęciach indywidualnej terapii zajęciowej. Niestety Julka nieoczekiwanie zameldowała się w Rzeszowie już w piątkowe popołudnie. Musiała wrócić do tatusia, tak za nim tęskniła. Już w czwartek nie mogła zasnąć wieczorem po za domem, tak tęskniła. Nie było więc innego wyjścia jak się wczoraj spakować i wracać do taty. Przeszkodą nie był nawet deszcz. ;) A wczoraj popołudniu intensywnie padało. No a jak już wróciła do domu, wszystko wróciło do normy. Zanim poszła wieczorem spać , sześć a może nawet siedem razy zdążyła się przebrać. Całe szczęście, że wykorzystywała kilkukrotnie elementy z różnych kreacji. Ale i tak Julkomama omal nie dostała zawału widząc co Jej córeczka robi.

Ale wracając do sobotnich zajęć.  Dzisiaj odbywały się w drodze wyjątku, normalnie Julka chodzi na „plastykę” w inny dzień tygodnia. No ale są wakacje i dynamicznie zmienia się Julki „rozkład jazdy”.

Julka bardzo lubi te zajęcia, pani podchodzi indywidualnie do każdego dziecka,  wszystko jest dostosowane do możliwości dziecka. Nie ma żadnej masówki. Nie ma akcji typu – a dzisiaj wylepiamy ptaszka i wszystkie dzieci czy jest to dla nich banalnie proste czy wręcz niewykonalne wylepiają tego nieszczęsnego ptaszka.  Nie wiem czy to efekt kilkuletniej terapii czy to normalne w tym wieku u dzieci ale nawet w domu Julka sama, bez jakiejkolwiek zachęty lubi rysować, malować, wyklejać.

W tej chwili skupiamy się na nadmiernym dociskaniu kredek w czasie rysowania. Julka niemal wgniata kredkę w podłoże ;)

Wierzcie lub nie ale tą pracę pokolorowała sama. gdy nikt na Nią nie patrzył, nie stresował.

Pszczoła

Trochę pokrzyżowała Julkotacie plany, gdyż chciał zeskanować „czystą” kartkę aby póniej można było drukować i wielokrotnie malować pszczoły.

Podziel się