Kolorowy konflikt

Wczoraj Julka na zajęciach ze swoją ulubioną terapeutką (znaną jeszcze z czasów poprzedniego przedszkola) uczyła się mówić dowcip.
Na pierwszy ogień poszła Julkomama, Julka jeszcze nie zaczęła mówić a już wybuchnęła salwą śmiechu. Dopiero wspólnymi siłami udało się powiedzieć ten pierwszy w życiu dowcip. A brzmi on następująco:
Idą dwa pomidory przez tory.
Nadjechał pociąg, przejechał jednego
a drugi mówi:
Ketchup wstawaj idziemy dalej.
Później córeczka musiała powiedzieć go przez telefon swojemu ukochanemu tacie Łukaszowi.
Również i Julkotata nie wiele zrozumiał ;) W końcu to facet a mężczyźni nie zawsze rozumieją kobiety.
No ale początki są zawsze trudne.

A teraz czas na poważniejsze tematy.
Ciepła woda w mieszkaniu zrobiona, można zabierać się za odświeżanie kuchni. Po wielogodzinnych dyskusjach uzgodniliśmy już nawet kolor. Ale pojawia się niebezpieczeństwo, że Julka zapragnie aby pomalować Jej „gabinet” i tutaj pojawia się problem. Pogodziliśmy się już z ewentualną koniecznością zakupu farby, my sami mamy dość zielonego koloru ścian w pokoju Julki. Julka chce mieć ściany fioletowe, „zakupiła” już nawet na niedawnej wystawie rolniczej ręcznie wykonaną lalę w odcieniach fioletowych. I właśnie to jest główny argument Julki ;) No ale Julkomama wniosła stanowczy protest i powstał kolorystyczny pat.

Może ktoś podpowie kompromisowe rozwiązanie?
Paleta barw

Podziel się
  • http://alemamo.pl lavinka

    Ja bym wybrała stalowe magnolie i powiesiła zasłonki w odcieniach lila (nie mylić z lila róż). Jeśli doda się dużo białych mebelków, pokój będzie bardzo filetowy a zarazem wesoły – kolorowe zabawki będą robić za akcenty. Przy spokojnej kolorystyce tła będzie akurat. Zresztą ponoć fiolet i wszelkie jego odcienie działają uspokajająco na układ nerwowy, jeśli dziecko go potrzebuje, ja bym słuchała ;)