Wypadek

Julka od środy miała plan – w czwartek z mamą po przedszkolu idzie do parku na plac zabaw. U Julki jak jest plan to bezwzględnie trzeba go wykonać. Była to Jej pierwsza wizyta w tym roku na tamtejszym placu zabaw. Szalała na równi z innymi dziećmi. Wystarczyła chwila mniejszej koncentracji i stało się – Julka z impetem upadła plecami na piasek. Ból i przerażenie zaistniałą sytuacją zrobiły swoje. Płacz był ogromny, zaniepokojenie Julkomamy nie mniejsze.
Julka panicznie bała się wizyty i lekarza, wolała grać twardziela niż przyznać się co ją boli. Boleć ją bolało, oczywiście gdy pytaliśmy co ją boli, odpowiedź była jedna ” wszystko mi w porządku” ale następnie dyskretnie pytała „tatusiu, czy jutro nie będzie mnie już boleć”. To chyba nie wszystko jest w porządku i potrzebna będzie wizyta na pogotowiu.
Pomocna była książeczka o Franklinie oraz wsparcie pewnej młodej Pani. trzeba mieć podejście do dzieci, aby tak zbajerować Julkę, aby uwierzyła że zdjęcie RTG może być czymś ekstra.
W szpitalu procedury muszą być zachowane. Rejestracja na nocną opiekę zdrowotną rozpoczyna się w czasie gdy lekarka mająca pełnić dyżur wyjeżdża z domu, a więc o 18.00. Na szczęście byliśmy pierwsi, następni byli dwie minuty później. No ale wciąż nie było lekarza, po chwili przyjechała, nie piła nawet „obowiązkowej” kawy i z piętnastominutowym opóźnieniem byliśmy już w gabinecie. szybki wywiad, oględziny pacjenta i … skierowanie na RTG oraz że szczegółowych informacji udziela rejestracja. W okienku pełna konsternacja, kto wykonuje dziś RTG dzieci. Kilka tajemniczych telefonów i wszystko już wiemy. Na zrobienie prześwietlenia Julki meldujemy się o 18.32 ;)
Cierpliwie czekamy ze skierowaniem tak jam mam polecono. Czekamy, czekamy, dzieci przybywa. no w końcu ktoś odbiera nasze skierowanie, to znak że nie jest źle, kiedyś nas przyjmą ;) W końcu można wykonać zdjęcie – godz. 19.05. No i dalej czekamy, kolejka rośnie ale przynajmniej Julce zrobili już to fajowe zdjęcie. W końcu po kolejnych 30-stu minutach jedyna dostępna lekarka zrobiła opis -” Brak ewidentnych oznak urazu”. Co za sformułowanie ;) tylko geniusz mógł takie coś wymyślić. Z wielką kopertą dumnie wracamy tam gdzie zaczęliśmy. Czekający przed gabinetem ludzie zupełnie inni tylko straszne ich dużo. No ale że my już po zleconych badaniach – jesteśmy uprzywilejowani. Zgodnie z instrukcją wchodzimy do gabinetu lekarskiego a tam słyszymy: kojarzę twarz tej dziewczynki, chyba już kiedyś ją widziałam. Aż ciśnie się na usta – ma pani rację, 1,5 godzimy temu, gdyż tyle trwa zrobienie prześwietlenia odcinka piersiowego kręgosłupa.

No ale najważniejsze, że Julce nic poważnego się nie stało. dzisiaj tylko musimy odwołać niektóre zajęcia, aby zameldować się u Julki pediatry.
Rano gdy rano była pytana, czy coś ją boli, zaprzeczała. Gdy do pytania, dodano „Julka, powiedz prawdę„, odpowiedź była inna: „boli mnie, czy powiedziałam prawdę?”
Czy prawda to ból? Będziemy musieli porozmawiać z naszą córką.

Jest jeden problem – Julka nie będzie mogła pokazać w przedszkolu fajnego zdjęcia kolegom na leżakowaniu. Bardzo się tym martwi.

Podziel się
  • http://kordella.blogspot.com/ Kaska

    Julka dobrze że to tylko tak sie skończyło, wracaj do nie bolenia!!

    • rodzice_julki

      Rana już się goli ;)