Namolny intruz

Prowadzenie własnej strony internetowej, np. bloga to nie jest taka prosta sprawa. Należy rozróżnić dwa jakże odmienne zagadnienia – część literacką oraz oraz część techniczną. I tutaj zaczynają się schody. To jest tak jak z domem, nie tylko trzeba go urządzić aby ładnie wyglądał ale gospodarz musi pilnować aby złodzieje nie ukradli cennego majątku, nie proszeni goście się nie wprowadzali a tu jeszcze trzeba uważać na telemarketerów.
Na stronie internetowej pojawiający się goście są zarówno chciani, lubiani co też namolni, o których na samą myśl robi się słabo ;)
Bloga takiego jak Julki strona odwiedzają zarówno istoty żywe jak i roboty. Jedni i drudzy mogą być pożyteczni ale niekiedy ich zachowanie może szkodzić. Tym co nie są biegli w technikach internetowych wyjaśniam że roboty to tacy „telemarketerzy” którzy chcą się dowiedzieć co się dzieje na stronie, to dzięki ich pracy wpisując w wyszukiwarkę internetową jakieś tajemnicze hasło po kilku sekundach macie pełny ekran stron internetowych z mniej lub bardziej przydatnymi informacjami. Z odwiedzin niektórych „pająków” nie można się cieszyć, zbierają bowiem nie tylko różne mniej lub bardziej informacje o stronie ale również swoją działalnością wprowadzają niekiedy małe zamieszanie, bowiem trzeba odpowiadać na zadawane przez nich pytania. A jeśli „dzwoni” często to operator może się zdenerwować tym że musi poświęcać swój czas jednemu klientowi.

Właśnie taki niezbyt kulturalny cybernetyczny gość postanowił odwiedzać Julki stronę. Od dwóch dni co kilka sekund odwiedzał stronę naszego Tisia. Robił to tak namolnie, że znacznie przekraczaliśmy przyznane obciążenie serwerów u naszego operatora, co nieuchronnie prowadziło do zablokowania strony. Wyjścia mieliśmy dwa – zablokować intruza albo dopłacić za większe zasoby.

Rzecz jasna lepszym rozwiązaniem było to pierwsze. Z pomocą firmy hostingowej (tej w której „ mieszka” Julki strona udało się namierzyć intruza. Okazała się nim pewna amerykańska firma zajmująca się marketingiem internetowym.

Stronę mają nawet ładną.

SEO robak

Oczywiście intruz twierdzi że działa mało inwazyjnie i Jego buszowanie po stronie Julki nie powinno sprawiać kłopotów ;) Co więcej podpowiada, ze jeśli nie chcemy aby nas odwiedzali to wystarczy ich poinformować, umieszczając odpowiednią informację na naszej stronie. I co?

Nie czytają, tylko dalej próbują „denerwować” Julki stronę. Ale my już wiemy że nie wolno im otwierać drzwi ;)

 

Podziel się