Komunikacyjny chaos

Mimo upalnej pogody za oknem rzeszowski Zarząd Transportu Miejskiego przygotował wstępną rewolucję w rozkładzie jazdy. Większe zmiany mają wprowadzać od października, no ale to co już zrobiono w tym etapie wywołało w internecie burzę. Zmiany dotknęły również Julkę, zmieniono trasę która umożliwiała bezpośredni dojazd z naszego osiedla do Ośrodka Wczesnej Interwencji. Do stycznia z tej linii Julkomama korzystała niemal codziennie w czasie gdy Julka chodziła do poprzedniego przedszkola, o lipca nie będzie już tak dobrze. Teraz Julkomama ma mały kłopot gdyż z Jej ulubionego przystanku po zmianie trasy wspomnianej już linii, została tylko jedna linia autobusowa która umożliwia dojazd do obecnego przedszkola. Będzie musiała tak jak Julkotata z Julką chodzić na przystanek koło parku ;)

Na forach internetowych wrze – ludzie narzekają, że aby przejechać z jednej strony miasta na drugą niezbędne będą przesiadki, celem zmian jest bowiem skrócenie długości tras linii, co rzekomo ma wpłynąć na punktualność autobusów. Przesiadka ma jeszcze finansową konsekwencję – zamiast biletu jednorazowego za 2,80 zł trzeba kupić bilet godzinny za 4,00 zł. Ponieważ udostępniono już nowe rozkłady jazdy, część osób jest w szoku – niekiedy pierwszy autobus z ich osiedla odjeżdża we wczesnych godzinach popołudniowych.

Jednym z „przywilejów” Julki była możliwość taniej podróży autobusem miejskim do babci i dziadka na wieś. Nawet gdy jechaliśmy całą rodziną to całkowity koszt nie przekraczał 8 zł w obie  strony. całkowity czas dojazdu łącznie z dojściem na przystanek zajmował tylko pół godziny. Czego chcieć więcej. Zgodnie z zapowiedziami na tej linii od lipca wprowadzają „kosmetykę” w postaci zmian rozkładu jazdy.  Jak wczoraj usiadłem przed monitorem komputera  i zobaczyłem co Julkę czeka od lipca o mało nie padłem z wrażania.

tak to wyglądało dotychczas:
stary rozkład jazdy
a tak ma być za kilkanaście dni:
nowy rozkład jazdy
Pierwszy  obrazek jest może trochę mylący gdyż kursy oznaczone literką „C” mają skróconą trasę i dla Julki są one nieprzydatne. Ale fakty nie kłamią – z 11 kursów zostało 4.

Co to oznacza dla Julki – nie będzie już mogła w weekendy jeździć komunikacją miejską na wiejski wypoczynek.

Jakoś trudno mi wierzyć w to aby o tych wszystkich zmianach nie wiedział mój „ukochany” wójt. Przecież gmina posiada podpisaną z ZTM-em umowę. No ale teraz wójt ma ważniejsze sprawy na głowie niż to jak uczniowie, studenci dojadą do rzeszowskich szkół, uczelni, w których nauka odbywa się  w godzinach popołudniowych. Jak wieczorem, po 2-ej zmianie wrócą pracownicy. Przecież wczoraj w lokalnych wiadomościach telewizji regionalnej Jego partyjni koledzy żalili się co teraz z nimi będzie, jak mają żyć gdy odcięto ich od marszałkowskiego koryta.

Z moich podatków jest pan panie Wojciechu W. utrzymywany i żądam logicznych wyjaśnień!

Wiem że się to Panu nie podoba, ale jestem mieszkańcem tej gminy, no przynajmniej oficjalnie ;)

Jeśli w następnych wyborach samorządowych będzie Pan miał kontrkandydata , nawet takiego który będzie kryminalistą i aferzystą  to będę na Niego głosował, gdyż na pewno będzie bardziej dbał o mnie i moją rodzinę niż Pan ze swoją wierną nieudolną świtą.  A jeśli dalej  Pan liczy w przyszłości na Julki zwiększoną subwencję oświatową to powiem prosto i dobitnie – Prędzej świnia zobaczy niebo niż Wasza mokra i obślizła łapa dotknie tych pieniędzy.

Nie kto inny jak „mój’ ciężko pracujący wójt gdy remontowano linię kolejową i był zamknięty wiadukt  to część kursów autobusów zawieszono, tak że dzieci w zimie nie miały jak dojechać do szkół zapomniał że trzeba zorganizować  komunikację zastępczą.

A jeśli już o niebie mowa, tak na zakończenie wczorajszy wieczorny dialog z Julką:

- gdzie pójdę jak skończę przedszkole?
– do szkoły podstawowej
– a jak skończę szkolę podstawową?
– do gimnazjum
– a jak skończę gimnazjum?
– do liceum.
– a jak skończę liceum?
– to na studia jak mama teraz
– jak skończę studia?
– to będziesz chodzić do pracy jak tata
– a jak skończę pracę?
– to będziesz na emeryturze taj babcia i dziadek.
– a co będzie po emeryturze?
– później pójdziesz do nieba

i tu zaczyna się głośny płacz Julki.
-Ale ja nie chcę iść do nieba!!
– Julko, dlaczego?
– Bo niebo jest wysoko, ja się boję, co może się stać jak spadnę z nieba?

Podziel się