Julka treserka

Julka zaskakuje nas każdego dnia. Sam nie wiem czy się z tego cieszyć czy też bać.
Piątkowe popołudnie w miesiące parzyste jest bardzo napięte. Bezpośrednio po zajęciach z integracji sensorycznej w domu ma terapię w ramach SUO. Trzeba więc się szybko przemieszczać. Aby przyspieszyć Julki marsz zapytałem czy nie chce aby ponieść torebkę, odpowiedź niemal mnie zwaliła z nóg: tatusiu, jestem stuprocentową kobietą i muszę sama nieść swoją torebkę. gdzie Ona się takich rzeczy uczy!
Chyba nadeszła pora abyśmy ujawnili coś bardzo istotnego w życiu Julki – nasz dzielny Tisio umie jeździć samodzielnie rowerem, rzecz jasna z dołączonymi bocznymi kółkami ale do pobliskiego miasteczka rowerowego dojeżdża przy minimalnej naszej ingerencji. Szerzej o nauce jazdy na rowerze innym razem ;)
Póki co informujemy że popołudniami mogą wystąpić drobne utrudnienia, związane z koniecznością przejazdu Julki na plac do nauki jazdy na rowerze.
nauka jazdy
Wczoraj zrobiło się naprawdę ciepło, tradycyjnie spędzaliśmy niedzielę na łonie natury na wsi.
Julka postanowiła przeprowadzić pogadankę, zwierzętom hodowlanym które są u dziadka.
Na pierwszy ogień poszły króliki. Ponieważ króliki siedzą w klatkach, Julka musiała „osłodzić” im życie. Każdy wie że królikom nic tak nie poprawia humoru jak śpiewanie piosenek przez kilkuletniego przedszkolaka.
Więcej niebezpieczeństw czyha na małe kurczaki. Julka musiała wytłumaczyć malutkim pisklakom aby nie oddalały sie od mamy kury, aby uważały na psa, który może je zaatakować.
Jeszcze kilka miesięcy temu było to nie do pomyślenia. W najlepszym przypadku Julka ignorowała zwierzęta.
A wieczorem to dopiero wprawiła nas w osłupienie. Sama szła na spacer z psem na smyczy. No dokładniej to pies prowadził Julkę, tam gdzie chciał, ale fakt jest faktem. Nikt nie musiał iść i trzymać Jej za rękę aby się mniej bała ;)

Podziel się