Dzień dziecka cz. 1

 

Dlaczego taki tytuł dzisiejszego wpisu? Już wyjaśniam. Tegoroczne obchody Dnia Dziecka podzieliliśmy na dwa dni. Dzisiaj, jak nie trudno się domyślić jest dzień pierwszy. Niestety pogoda troszkę pokrzyżowała nasze ambitne plany, ale Julka była bardzo zadowolona z tego co dla Niej przygotowaliśmy. Zgodnie z zasadą najpierw obowiązki a dopiero potem przyjemności, Julka dzisiejszy poranek spędziła na zajęciach. Co więcej dzisiaj pracy było troszkę więcej, gdyż terapeutki z okazji Dnia Dziecka postanowiły zorganizować dla naszej córeczki dodatkowe zajęcia ;)
Bezpośrednio po zakończeniu zajęć udaliśmy się do jednego z rzeszowskich centrów handlowych gdzie dla najmłodszych i troszkę starszych zorganizowano Kosmiczny Dzień Dziecka.
Pamiątką po pierwszej atrakcji – wizycie w laboratorium na stacji kosmicznej jest malutki pojemniczek z tajemniczymi ziarenkami – Julka ma za zadanie obserwować co takiego ciekawego wyrośnie ;)
Dobrze że poszliśmy całą rodziną, gdyż mogliśmy się ustawić w kolejce do dwóch atrakcji. Julka z tatą oczekiwała pomalowanie przez zielonego Marsjanina, a Julkomama dzielnie pilnowała miejsca w sąsiedniej długaśnej kolejce. Julka miała pragnienie aby na jej prawej ręce pojawił się wizerunek biedronki. Po środowym pikniku bardzo przeżywała fakt, że miała narysowanego motylka a nie biedronkę – symbol Jej przedszkolnej grupy.
Marsjanin maluje
Z pomalowaną ręką można było dołączyć do mamy i oczekiwać na zrobienie pamiątkowego zdjęcie z pobytu na Marsie.
Ubieranie kosmicznego skafandra
Rzecz jasna w trudnym zadaniu ubieraniu „prawdziwego” skafandra astronauty pomagała wykwalifikowana obsługa naziemna centrum kosmicznego.Ostatnie poprawki
Julka była bardzo przejęta swoją nową rolą, niemal nie oddychała, powiem tyle że w chwili wykonywania Naszemu Tisiowi zdjęcia więcej życia w sobie w miał dowolny manekin w sklepie odzieżowym.
Astronauta Tisio
Po tych wszystkich stresach związanych z wizytą na odległym i zimnym Marsie, na Julkę czekała nagroda – lody czekoladowe.Pomarsjańskie lody
Nie tylko my wybraliśmy taką formę obchodów Dnia Dziecka – tata spotkał niewidzianą kilkanaście lat koleżankę a Julka swoją jedną ze swoich terapeutek – panią Kasie która również przyszła z dziećmi zdobywać kosmos.
Niestety część atrakcji była przygotowana z myślą o troszkę starszych dzieciach i wiedząc że nie wzbudzi to zainteresowania naszej córeczki nawet ustawialiśmy się w następnych dłuższych czy też krótszych kolejkach. I tak Julka miała dość atrakcji jak na jeden dzień. W domu czekała też telewizyjna atrakcja – kilka odcinków dawno nie widzianego Ciekawskiego Georga, na to Julka nie mogła się spóźnić. Od rana co chwilkę pytała kiedy będzie godzina W ;)
A jutro kolejne atrakcje, obu tylko pogoda była lepsza ….

Podziel się
  • http://wdeszczowydzien.blogspot.com/ Urszula

    Fajna astronautka :) sama bym chciała takie zdjęcie ;D