Czy to miłość?

Julka po tygodniowym odchorowywaniu Dnia Dziecka poszła do przedszkola. Nie mogła się doczekać kiedy spotka się ze swoimi dzieciakami. Od wielu dni martwiła sie mocno, że jeden z chłopaków z Jej grupy choruje.  Dłuższa choroba dziecka nie koniecznie oznacza choroby ;) Nie wiem jak w przedszkolach publicznych ale z tego co się zdążyłem zorientować w niepublicznych odpowiednikach rotacja, niektóre dzieciaki zaliczają w roku po kilka placówek. Jak w przedszkolu tłumaczą fakt odejścia jednego dziecka pozostałym dzieciom, ale Julka wierzy że Oni „chorują” i są w szpitalu. Tak więc Julka była troszkę smutna że pewien młody kolega choruje.  Każdy bowiem wie że z polską służbą zdrowia jest nienajlepiej, tak więc istnieje realna groźba, że dziecko po „chorobie” nie wróci do dotychczasowych kolegów. W tym przypadku obawy naszej córki były bezpodstawne – udało  mi się przypadkowo podsłuchać, jak przedszkolanki relacjonowały rozmowę z rodzicem, który zgłaszał że synek jednak nie da rady jechać na przedszkolną imprezę.

Wczoraj Julka poszła do przedszkola a tam czekał już na Nią utęskniony Szymek. Kilka miesięcy wcześniej sytuacja była prostsza – dziewczynek w Julki  grupie było zdecydowanie mniej. Aktualnie jest ich chyba odwrotnie i to One rządzą liczebnie. Wzrosło więc ryzyko, że jeden mężczyzna spodoba się kilku młodym damom. Julka uznała, że nie można dopuścić do sytuacji, że Jej „wybranek” zainteresuje się inną. Trzeba działać ;) Późnym popołudniem, wyciągnęła z kosza na ubrania oczekujące w kolejce do pralki frywolny strój i wszem i wobec orzekła że musi to jutro ubrać do przedszkola aby ją Szymek w tym stroju zobaczył. Oj laska idzie na całość. Można się cieszyć, że ostrzegła nas w czym chce iść tak wcześnie, zdarzają się jednak dni gdy kosz z brudnymi ubraniami przegrzebuje na kilkanaście minut przed wyjściem do przedszkola. A to oznacza jedno – płacz i tłumaczenia, że może lepiej będzie wyglądać w tym co mama za w czasu przygotowała.

Teraz wiadomo, robi się ciepło, maluchy więcej czasu spędzają na przyprzedszkolnym placu zabaw, będą więc idealne warunki aby pokazać „wybrankowi” małe co nie co ;)

Trzeba będzie odbyć poważną rozmowę z córką  …

Podziel się
  • oliwciowa mama

    Oj widać tata zazdrosny :)