Koniec z łóżko-trampoliną

Wśród zachowań typowych dla autyzmu często wymienia się niechęć do zmian. Zawsze sądziłem że jakoś to nie pasuje do Julki. Zachodzące w mieszkaniu zmiany przyjmowała obojętnie lub z lekkim zainteresowaniem. Gdy urządzaliśmy dla Niej pracownio – pokój cieszyła się tym. Do dziś nie zapomnę jak chciała mi pomóc i gotowe wymalowane na zielono ściany poprawiła wałkiem na kolor różowy, gdyż na taki malowałem drugi pokój. Już kilkukrotnie widziała jak zmienialiśmy niektóre meble w mieszkaniu, bowiem część mebli odziedziczyliśmy po babci Julkomamy. Teraz przyszła kolej na małżeńskie łóżko a przyczyną podjęcia takich a nie innych kroków nie był wiek mebla – liczyło bowiem tylko sześć lat a działalność pewnej małej niesfornej dziewczynki. O jaką dziewczynkę chodzi zapewne się domyślacie więc nie będę wymieniał Jej imienia.
Główną przyczyną zmiany naszego małżeńskiego łoża było … wyeksploatowanie materaca. Julia wykorzystywała kącik sypialny rodziców jako poligon doświadczalny do swoich mniej lub bardziej mądrych pomysłów. Najczęściej wykorzystywany był jako trampolina, Julce skakało się na nim doskonale. Łóżko było również nieocenione w czasie wykonywania dzieł plastycznych, było więc malowane flamastrami, cieniami do powiek, i wieloma innymi przedmiotami które wpadły w ręce młodej artystki.
Już od kilku tygodni przygotowywaliśmy na ten krok Julkę. Ograniczaliśmy Jej działalność na łóżku rodziców ( co ciekawe na swoim łóżku nigdy nie skakała) i powoli wprowadzaliśmy nowe zasady. Zasada generalnie jest jedna – Julce wolno jedynie tam leżeć. Nie ma żadnego skakania, żadnego znoszenia zabawek i innych Jej gadżetów.
Łóżko dostarczono w sobotę a na poniedziałkowe popołudnie zaplanowaliśmy montaż nowego mebla. Może nie tyle obawialiśmy się reakcji Julki na zmiany wystroju tej części naszego mieszkania, z doświadczenia wiemy że pomoc Julki przy pracach montażowym gabarytowo dużych mebli to nie najlepsze rozwiązanie. A ponieważ w tym dniu Julka ma liczne zajęcia w Titumie, wydawało się że wszystko przebiegnie sprawnie. Rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna, Julka była mega zdenerwowana, na widok demontowanej „trampoliny” zareagowała niemal histerią. Kto śmiał rozcinać nożyczkami na pół „Jej” materac. Do dziś zastanawiam się jak wnieśliśmy tej wielki materac na piąte piętro ;). Dobrze że ten nowy jest mniejszy i niemal na styk ale wchodzi do windy.
Julki w takim stanie dawno nie widziałem. Gdy o tym na chłodno myślę, mógł być jeszcze jeden powód takiego a nie innego zachowania naszego Tisia. Leżąc na naszym małżeńskim łóżku można było oglądać telewizję. Może Julka uznała że demontaż łóżka oznacza koniec oglądania wieczorem bajek na mimimimi. Dlaczego tak podejrzewam? Buntowniczy nastój Julki trochę zmalał jak przekonała się że w dalszym ciągu bajki bez problemu można oglądać na monitorze od komputera.
Julka wróciła do „normy” dopiero gdy po przedłużony pobycie na zajęciach, ściśle mówiąc zajęcia odbyły się tak jak powinny, tylko po zajęciach dłuuuuuuugo przebywała na placu zabaw.
Gdy już wróciła do domu, zobaczyła że w miejscu starego łóżka stoi niemal ukończone nowe, Julka była już tą dawną kochaną Juleczką.
Są podejmowane nieśmiałe próby wykonania malutkich skoków, ale rekcja Julkomamy jest szybka i zdecydowana.
A tak wygląda mebel który zastąpił julkotrampolinę łóżko Grześ
Czy Julka dokona dzieła zniszczenia?

Podziel się
  • https://www.facebook.com/babycolibra Baby Colibra

    Jesteśmy pod wrażeniem, jak rodzic moż edobrze znać swoje dziecko, a dodatkowo jak dba o nie. Dobrze, że Julka już zaakceptowała nowe łóżko i nie buntuje się zbyt mocno – w końcu w życiu też czeka na nią wiele zmian. Będziemy trzymać kciuki by zmiany były dla niej coraz lepsze! :)

  • http://kordella.blogspot.com/ Kaska

    Miłosz tez jakos nigdy nie przejawiał niecheci do zmian, chodzi mi tu o np. meble. moze czas pomyslec o prawdziwej trampolinie?My mielismy w starym domu, tu niestety się nie da..

  • http://chmielakowo.blogspot.com/ Oliwciowa Mama

    U nas póki co problemu ze zmianami nie mamy, chyba, że chodzi o pójście do przedszkola to po chorobie jest tragedia.

    A czy wyeksploatuje nowy mebel?? bez wątpienia tak :)