Uffffff

Za nami po raz kolejny jedno z najbardziej stresujących wydarzeń związanych z posiadaniem dziecka niepełnosprawnego – konieczność uzyskania orzeczenia o niepełnosprawności. Poprzednie było wydane tylko na rok, więc niemal z uzyskaniem poprzedniego papieru, trzeba było rozpoczynać gromadzenie zaświadczeń, badań, opinii na kolejną wizytę. Dzisiaj stawiła się dzielnie trójka titumowych dzieci. Julka przyszła prosto z przedszkola kilkanaście minut przed wyznaczoną godziną i ….czekaliśmy ponad półtorej godziny na wezwanie. Ale czekanie się opłaciło…. orzeczenie wydane na dwa lata. Przypuszczaliśmy, że orzeczenie będzie wydane tylko na rok – taka świecka tradycja. To że uzyskamy orzeczenie byliśmy pewni, bardziej obawialiśmy się o takie dwa szczególne punkty w orzeczeniu – interesujące nas punkty w orzeczeniu zaliczono na naszą korzyść mianowicie:
– Julka wymaga stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji,
– współudział Julkomamy jest konieczny w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji Julki.
Dobrze, że Julka spotkała kolegę, troszkę od Niej starszego, ale miała z kim spędzać ciągnący się niemiłosiernie czas na korytarzu. Troszkę sobie pospacerowali, pobiegali, poopowiadali co robią w przedszkolach. Gdyby nie On to nie wiem jakbyśmy spędzili te godziny.
A co u Julki? Powiem tylko tyle – Julkę czeka duża zmiana wizerunkowa. Może ktoś zgadnie, co to będzie . Podpowiem tylko tyle, że upodobni się do mamy Ani.

Podziel się
  • http://majaowooskarkowo.blogspot.com Mama Mai i Oskarka

    Łał, w Rzeszowie dali orzeczenie na dwa lata. Ciekawa jestem na jaką lekarkę orzeczniczkę trafiliście?
    Dobrze że dostaliście w orzeczeniu od razu to co trzeba i nie będziecie musieli się odwoływać.

    • rodzice_julki

      Przed nami dostali na TRZY ;) Dziś nie było Pani pulmunolog, więc Julka nie musiała głęboko oddychać.

  • Kaska

    mysmy w pierwszym rzucie dostaali na dwa lata, strach sie bac co bedzie gdy trzeba bedzie odnawiac

    • rodzice_julki

      Niektórzy ludzie z „branży” twierdzą, że takie częste komisje mają pewien cel – zmuszanie niektórych rodziców do wizyt u lekarzy, rehabilitantów. Niestety po tym co widzę na korytarzu czekając na posiedzenie komisji, niekiedy mają rację.