Poranne refleksje

Wczoraj późnym wieczorem drugi program publicznej telewizji w ramach cyklu reportaży świat bez granic zaprezentował film Autyzm – miłość ponad wszystko.   Po obejrzeniu tego kontrowersyjnego w mojej ocenie filmu mam mieszane uczucia.

W społeczeństwie panuje wypaczony stereotyp dziecka autystycznego. Autysta „musi” być agresywny, brakuje z nim jakiegokolwiek kontaktu. Każdy z nas, kto na co dzień ma styczność z autyzmem wie że ten obraz jest bardzo mylny i dla wielu dzieci krzywdzący. Wśród autystów są osoby nisko ale  wysoko funkcjonujące. Niekiedy potrzeba naprawdę wprawnego oka, by wyłuskać w tłumie dobrze funkcjonującego autystę. W mojej ocenie zostały tylko przedstawione dzieci nisko oraz średniofunkcjonujące. Ja może miałem to szczęście, że w czasie gdy podejrzewaliśmy autyzm oglądałem inny film – o małych dzieciach z autyzmem w Anglii, i przekaz tego filmu był zgoła odmienny – można pokonać to cholerstwo.

Niestety film może odbierać nadzieję wielu rodzicom, szczególnie tym którzy są na początku zmagania się z tym zaburzeniem. Oglądając ten film kilka czy kilkanaście tygodni po otrzymaniu diagnozy nie pozostaje nic tylko płakać. Skoro w takim bogatym kraju jak Stany Zjednoczone nie potrafią skutecznie walczyć a autyzmem to co dopiero w Polsce, gdzie każdego dnia słyszymy o problemach ze służbą zdrowia.

Może z racji późnej pory, ale jakoś nie zauważyłem jakiejkolwiek terapii z dzieckiem prócz zajęć w szkole. Widziałem tylko kilka sal w których uczą się autystycy – są one małe, kameralne dają dziecku poczucie bezpieczeństwa.  W filmie  sale są ogromne, dostarczają zbyt wielu niepotrzebnych bodźców.  Uczniowie niepełnosprawni są tylko trybami w wielkiej szkolnej machinie.

Przeraziła mnie postawa rodziców tych dzieci. Dziecko jest traktowane jako jakiś podrzutek od Boga. Czego On od nas chce? przecież już przed narodzinami dziecka niepełnosprawnego byliśmy wrażliwi i cierpliwi, to po Bóg obdarował nas takim dzieckiem. Rola rodzica ogranicza się wyłącznie do zapewnienia chorym dzieciom podstawowych potrzeb, dziecko ma być najedzone i nie może sobie robić krzywdy. Przy czym ogranicza się skutki samoagresji a nie próbuje jej przeciwdziałać. Wspólnie z żoną nie taktujemy czasu poświęconego Julce tako jakiegoś wyrzeczenia, robimy  to bo ją KOCHAMY, i nie zamienilibyśmy Jej na inne, zdrowe dziecko.

Przekaz tego filmu jest jeden – autysta jest groźny dla otoczenia, który wcześniej czy później i tak trafi do zakładu opiekuńczego. Niestety przedstawiono tylko skrajny wycinek z szerokiego wachlarza autyzmu.

Taki film powinien być uzupełniony o komentarz specjalistów, aby przybliżyć mniej zorientowanym widzom temat, a także wyjaśnić pewne kontrowersyjne sytuacje.

Podziel się
  • Ela

    Nic dodać, nic ując w pełni się zgadzam z tym wpisem.

  • Kaska

    Pierwsza mysl po obejrzeniu filmu? rozpacz ze nic przed nami nie ma. Dopiero po kilku dniach uzmyslowilam sobie ze przeciez nie musi tak być, ze kazde dziecko jest inne, choc dalej tkwi we mnie obawa

  • http://chmielakowo.blogspot.com/ Oliwciowa Mama

    macie może link do tego filmu napawającego nadzieją??

    • rodzice_julki

      Niestety nie ….. film był emitowany wczesnym latem na kanale Planete

  • http://www.wp.pl MamaBarta

    oj jak ja się zgadzam, mam synka 2,5 letniego którey dzięki behawioralnej wychodzi z tego cholerstwa jak to Pan napisał :) a film ehhhh i ten typek który to realizował, nie miał bladego pojęcia „o problemie”

  • zaabkaa

    A gdzie pochowali w tej Ameryce małe autystki? Dlaczego lud amerykański ze swoimi autystykami siedzi w domu? Czemu w tych domach nie ma autystycznych pomocy? Nawet piłki nie było, ani piktogramu… Dlaczego dopiero na koniec pan powiedział, że były to osoby z głębokim autyzmem? ( W domyśle, sprzężonym z opóźnieniem umysłowym).
    Czy każdy Amerykanin z autystą na stanie ma swój domek? w bloku te wrzaski by nie przeszły…