Okularnica

W ubiegłym tygodniu zauważyliśmy, że w rogu prawego oczka Julki pojawiła się kropka oraz miejscowe zaczerwienienie. W środę, po dłuższych telefonicznych rozmowach z kilkoma przychodniami udało się Julkomamie zarejestrować naszego niesfornego Tisia na wizytę u okulisty. Zapewne się domyślacie, że w grę wchodziła jedynie wizyta prywatnie. Ponieważ wizyta była umówiona na piątkowe popołudnie, w czwartek w czasie wybierania Julki z przedszkola zgłosiliśmy że nas następnego dnia nie będzie. Trudno, oczy ważniejsze niż planowane grupowe oglądanie bajek. W czasie gdy Julkotata rozmawiał z przedszkolną wychowawczynią z Ubikacji wyłoniła się Julka a następnie … niekompletnie ubrany młody mężczyzna. Nie dociekam co Oni tam robili, ale fakt jest faktem.. młodzian miał dolną część garderoby w wielkim nieładzie. Nie wiem czym to jest spowodowane, ale gdy Julka ma wolne wstaje samodzielnie, nie trzeba Jej budzić, powiem więcej w takich dniach budzi się wcześniej niż zazwyczaj. Tak też było w ubiegły piątek. No ale wracajmy do głównego wątku tego wpisu. Wizyta niestety troszkę się opóźniła, ale chyba było warto czekać. To zaczerwienienie okazało się być niegroźnym zapaleniem. No ale jak już Julka była badana, okulistka stwierdziła że dokładnie zbada wzrok. Okazało się że Julka ma zeza i będzie musiała nosić okulary. Jakiś czas temu jedna z terapeutek wspominała że jedno oko coś podejrzanie ucieka na bok, ale po tym zdarzeniu Julka była badana przez okulistów, w czasie ostatniej wizyty w szpitalu i twierdzono że wszystko jest w porządku. Julka mogła wybrać sobie futerał na okularki, a na same okulary (wybrane przez mamę) trzeba było czekać aż do poniedziałku. Okulary Julka dostała niemal przed samą wizytą na wczorajszej komisji. Ponieważ Jej kompan nie nosi okularów, na zaczepki Julki odnośnie okularów, kolega stwierdził, że okulary owszem to i posiada ale … przeciwsłoneczne na lato. No ale Julka chciała udowodnić swoją wyższość i orzekła wszem i wobec, że nosi okulary …zimowe. I tutaj nasuwa mi się zabawna historia. Kilka tygodni temu, ćwicząc w domu z terapeutką nawzajem zadawały sobie pytania – miały opisać różne przedmioty z życia codziennego. Julka opisując okulary – rezolutnie odpowiedziała, że nosi się je aby oczka nie marzły.
Dziś rano w przedszkolu wszystkie Panie wpadły w zachwyt widząc Julkę w okularach. Zdaję sobie sprawę, że to było robione specjalnie i z pełną premedytacją – okularnik musi się poczuć kimś wyjątkowym.
Wiem, wiem …czekacie na zdjęcie Julki w nowych, fantastycznych okularach. Niestety musicie się uzbroić w cierpliwość … Julka ukryła ładowarkę od aparatu i obecnie trwają intensywne poszukiwania. Julka ostatnio gdy chce man dokuczyć albo nie lubi jakiejś części garderoby, ukrywa ją. Przykładowo w niedzielę schowała jeden zimowy but, gdyż miała plan aby iść w takich starych, mocno poobcieranych. A może i lepiej że poszła wczoraj w tych starych butach. W czasie oczekiwania na komisję wspólnie zastanawialiśmy się jak mogła tak ubłocić buty. Julka, jak to Julka – pocieszyła nas. Wg jej słów, buty których posiadaczką jest najlepsza przedszkolna koleżanka były jeszcze mocniej ubłocone. Marne to pocieszenie ;)

Poranny update:
Czy wiecie że:
– każda prawdziwa księżniczka oprócz korony musi nosić okulary,
– po zakropieniu oczu kroplami, trzeba posmarować stopy maścią rozgrzewającą (w sytuacjach awaryjnych można posmarować przez ubranie).

Podziel się
  • Kaska

    no to czekamy na nowe fotki w okularkach