Nerwowe dni

Mijający tydzień to dla Julki okres bardzo stresujący. W czwartek po raz pierwszy odkąd uczęszcza do nowego przedszkola musiała iść do budynku w którym mieści się poprzednie przedszkole. Bardzo boi się że będzie musiała wrócić do pierwszego w swoim życiu przedszkola. Tak się składa że tamto przedszkole mieści się obok ośrodka wczesnej interwencji do którego od tego roku będzie systematycznie uczęszczać na zajęcia. Umożliwi to w jakimś zakresie kontynuację rozpoczętej wcześniej terapii. Dodatkowo osoby które już bardzo dobrze znają Julkę będą mogły obserwować rozwój swojej podopiecznej. Już od poniedziałku rozmawialiśmy o tym wydarzeniu z Julką, tłumaczyliśmy, gdzie idzie, co będzie robić, a także że nie musi się o nic martwić gdyż po godzinnych zajęciach pójdzie do swojego nowego przedszkola. Nie bardzo wiadomo kto bardziej się cieszył z czwartkowej wizyty, czy Julka widząc swoje terapeutki, czy też pracownice przedszkola widząc Julkę, której nie widziały już blisko dwa miesiące.
Dzisiaj Julkę czeka poważne wyzwanie będzie musiała zostać sama bez rodziców. Po raz ostatni takie wydarzenie miało miejsce gdy Jula miała niespełna rok. Teraz już jest duża i sporo rozumie. Wieczór spędzi wraz z młodszą kuzynką pod czujnym okiem dziadka. Oj…. czy będzie do czego wracać? Rodzice malców idą na bal karnawałowy, a w tym czasie dziewczynki mają mieć zorganizowany bal piżamowy. Póki co Julka cieszy się z takiego rozwiązania, niestety obawiamy się że kłopoty mogą się zacząć gdy rodzice będą się szykować na imprezę. Ale bądźmy dobrej myśli.
Ostatnie tygodnie to duża zmiana w zachowaniu Julki. Nasza niesforna córeczka coraz bardziej upodabnia się do małej dziewczynki. Zaczyna bawić się lalkami. Oczywiście bywały takie krótkie chwile gdy interesowała się lalkami, ale było to od wielkiego święta. Od kilku dni niemal nie rozstaje się ze szmacianką, którą wspólnie z terapeutkę blisko dwa lata temu nazwały Iza. Tak więc wspólnie z Izą chodzi na wszystkie zajęcia czy to do pobliskiego Tituma, czy na zajęcia w ramach wczesnego wspomagania. Na zajęciach Iza grzecznie siedzi z boku i bacznie obserwuje jak Julka ćwiczy. Z Izą musi chodzić do sklepu, i rzecz jasna szmacianka będzie obecna na dzisiejszym balu u dziadka. Na przyszły tydzień planowane jest pierwsze wyjście Izy do przedszkola.
Rok temu Julka otrzymała drewniany naszyjnik na gumce, interesowała się nim kilka dni i rzuciła w kąt, tak że do dziś nie możemy go znaleźć. Ale skoro koleżanki z przedszkola mają korale na szyi to i Julka nie może być gorsza i zaanektowała sobie tani srebrno-podobny naszyjnik mamy. W czasie czwartkowej wizyty kontrolnej u lekarza była ubrana tylko w majteczki i oczywiście naszyjnik.
Sporym kłopotem Julki jest brak umiejętności inicjowania zabaw z rówieśnikami. Julka uważa że każdy chce się z nią bawić i dzieci czekają na zabawę z nią. Niestety swoim zachowanie, może nieświadomie potrafi zepsuć zabawę rówieśnikom. Może jeszcze wspólna zabawa z rówieśnikami kuleje za to w ciągu miesiąca inną bardzo pożyteczna czynność opanowała do perfekcji, a mianowicie całowanie ;)
Dzisiaj na porannych zajęciach z muzykoterapii ogłosiła: Tatusiu muszę Ci pokazać jak całuję się z M…em, kolegą z przedszkola.
Ojjj……. chyba trzeba ją będzie wydać szybko za mąż, tylko gdzie znajdziemy takiego który wytrzyma z Julką?

Podziel się